Ruszyliśmy jej śladem. W końcu trafiliśmy na... ulicę...
-Mer- zawyłem, nie usłyszałem odzewu. Po chwili zacząłem przekraczać drogę
-Soul! Nie pozwolę ci zginąć
-Gabrielle!!!- warknąłem- masz rację...
Wiadra spojrzała na mnie że smutkiem
-Znajdziemy ją... Wróci do lasu, tylko daj jej czas...
-A jeśli nie?- zapytałem, chociaż odpowiedź była oczywista- No dobrze... Wracajmy...- szepnąłem. Odwróciłem się kładąc ogon.
***
Po pięciu dniach zrozumiałem że nie ma szans na znalezienie Mer. Leżałem
na łące, akurat byli tam wszyscy, prócz 3 wilków. Obok siedziała Gabi i
rozmawiała z Anabeth, nagle podbiegł Archer i szepnął coś Gabrielle na
ucho, po czym odbiegł
-Mer żyje!- krzyknęła uradowana Gabi
-Co?!
-Chodźmy!- Gabrielle popędziła na zachód, lecz powstrzymał nas Boris
-Idę z wami!
Spojrzeliśmy po sobie
-Tylko szybko!!!
***
Znaleźliśmy moją córkę na klifie. Wyglądała jak 7 nieszczęść
-Mer- szepnął basior
-Boris?- Mer uniosła głowę
<Gabi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz