Podniosłem się z ziemi, przecierając łapą oczy. Oczywiście przy okazji musiałem kogoś kopnąć
- Tata? Czemu nie śpisz?- mruknęła zaspana Mer
- Ćśś, śpij Skarbie- szepnąłem
- Gdzie idziesz? Jest wcześnie...
- Zap...
- Zapomniałeś prezentu dla Gabrielle? Ale Ty jesteś genialny- syknęła
strzelając facepalma. Zerknąłem na ukochaną, która jeszcze smacznie
spała, przytulając się do naszych pociech
- Oj cicho- mruknąłem- Dlatego się wykradam...
- Oby młodzi nie otrzymali po Tobie tego roztargnienia- powiedziała
posyłając mi uśmiech, a ja w odpowiedzi przewróciłem oczami- Zbierz
dużo, różnych piór i przynieś je na bagna, pomogę Ci- oznajmiła.
Pocałowałem córkę w policzek
- Dzięki Mer'cia- uśmiechnąłem się wybiegając. Tylko skąd mam wytrzasnąć zimą pióra..?
Wybrałem opcję, by pozwiedzać od nowa tereny.
xXx
- A co to?- zapytałem z zainteresowaniem, łapiąc w łapę pudełko z czymś w
środku, lecz jedyne co, to wadera strzeliła mnie łapę i zabrała
pudełko, a następnie wręczyła dosyć dużego, drewnianego ptaka
- Tu masz pióra wykąpane w kolorowych barwnikach- wskazała na daną
kupkę- Drewno jest miękkie i delikatne, więc musisz uważać wtykając
pióra. Rozumiesz?
- Chyba tak- przytaknąłem- Ale mam pytanie...
- Nom?
- Skąd wzięłaś barwniki..?
- Tatuś, zajmij się ptakiem- prasknęła wycofując się- A ja idę szukać czegoś dla Netir
- Ta "nie roztargniona" się znalazła- zaśmiałem się
- Mam to po Tobie- oznajmiła odchodząc.
Cała praca okazała się łatwiejsza i bardziej czasochłonna niż
myślałem... Ale udało się! Pan Alfa coś potrafi! Opakowałem delikatnie
ptaka w zajęczą skórę i wyruszyłem na poszukiwanie partnerki.
<Gabi?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soul. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soul. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 31 grudnia 2015
niedziela, 27 grudnia 2015
Od Soul'a CD Gabrielle
Czułem kopanie ze strony córki. Gdyby to były chociaż kopnięcia małej, słodkiej waderki jaką kiedyś była... Nie. Teraz kopie jak jeleń, którego się atakuje w zad. Odsunąłem się z szerokim uśmiechem na pysku, po czym wstałem i zacząłęm grzebać patykiem w palenisku
-Tylko niczego nie spal- mruknęła Gabrielle spoglądając na mnie, a ja wystawiłem do niej język
-Uważaj bo już leci- chwyciłem płonący patyk w pysk i zacząłem nim machać w górze
-Zrobisz sibie tym krzywdę- mruknęła, a ja przewróciłem oczami. Nagle poczułem kopnięcie ze strony córki i patyk wyleciał mi na pobliską skórę. Spanikowany doskoczyłem i ugasiłem płomień zanim zdążył się rozprzestrzenić, po czym spojrzałem na ukochaną nerwowo się uśmiechając, która robiła facepalma
<Gabi?>
-Tylko niczego nie spal- mruknęła Gabrielle spoglądając na mnie, a ja wystawiłem do niej język
-Uważaj bo już leci- chwyciłem płonący patyk w pysk i zacząłem nim machać w górze
-Zrobisz sibie tym krzywdę- mruknęła, a ja przewróciłem oczami. Nagle poczułem kopnięcie ze strony córki i patyk wyleciał mi na pobliską skórę. Spanikowany doskoczyłem i ugasiłem płomień zanim zdążył się rozprzestrzenić, po czym spojrzałem na ukochaną nerwowo się uśmiechając, która robiła facepalma
<Gabi?>
środa, 23 grudnia 2015
Od Soul'a CD Gabrielle
Ziewnąłem rozglądając się w poszukiwaniu jakiejś skóry, aż w końcu byłem zmuszony aby wstać ze swojej i przykryłem ją partnerkę
- Zimno Ci będzie- mruknęła przerywając posiłek, a ja tylko się uśmiechnąłem i pocałowałem ją w policzek.
W jaskini ponownie nastała cisza, a mnie olśniło
-Pamiętasz jak Ci się oświadczyłem?- zapytałem szeroko się uśmiechając- I pogoń za tymi szopami...
<Gabrielle? Specjalnie dla Ciebie wymuszam z siebie literki ^^>
- Zimno Ci będzie- mruknęła przerywając posiłek, a ja tylko się uśmiechnąłem i pocałowałem ją w policzek.
W jaskini ponownie nastała cisza, a mnie olśniło
-Pamiętasz jak Ci się oświadczyłem?- zapytałem szeroko się uśmiechając- I pogoń za tymi szopami...
<Gabrielle? Specjalnie dla Ciebie wymuszam z siebie literki ^^>
niedziela, 13 grudnia 2015
Od Soul'a cd. Gabrielle
Wtuliłem się w białe futro należące do mojej partnerki, lecz gdy otworzyłem oczy, jak się okazało nie była to moja ukochana, a córka, w którą wtulone były maluchy. Uśmiechnąłem się delikatnie i wstałem skanując jaskinię wzrokiem. Gabrielle nigdzie nie było, a ognisko wygasło co oznaczało, że poszła szukać drewna. Okryłem swoje potomstwo skórą i wyszedłem cicho z jaskini uważając, by nie obudzić nikogo ze śpiących członków watahy.
Kilka metrów od jaskini dostrzegłem waderę siłującą się z kawałkiem przymarzniętego kołka. Uśmiechnąłem się doskakując do partnerki
- Daj, pomogę- zaproponowałem podchodząc i zacząłem napierać przednimi łapami na kołka
<Gabrielle?>
Kilka metrów od jaskini dostrzegłem waderę siłującą się z kawałkiem przymarzniętego kołka. Uśmiechnąłem się doskakując do partnerki
- Daj, pomogę- zaproponowałem podchodząc i zacząłem napierać przednimi łapami na kołka
<Gabrielle?>
sobota, 5 grudnia 2015
Od Soul'a, cd Gabrielle
Przytaknąłem, ponownie kładąc łeb na ziemi.
- Nikt nie został na dworze?- zapytałem cicho zerkając na ukochaną, która zaczęła przeliczać wszystkie wilki. W międzyczasie ja poszedłem do innego pomieszczenia po drewno do ogniska. Gdy wróciłem, Gabrielle już leżała pod skórą z jelenia
-Są wszyscy- wyszeptała. Podłożyłem drwa do ognia, po czym ułożyłem się obok partnerki
- Wreszcie spokój- westchnąłem zamykając oczy
<Gabi?>
- Nikt nie został na dworze?- zapytałem cicho zerkając na ukochaną, która zaczęła przeliczać wszystkie wilki. W międzyczasie ja poszedłem do innego pomieszczenia po drewno do ogniska. Gdy wróciłem, Gabrielle już leżała pod skórą z jelenia
-Są wszyscy- wyszeptała. Podłożyłem drwa do ognia, po czym ułożyłem się obok partnerki
- Wreszcie spokój- westchnąłem zamykając oczy
<Gabi?>
Od Soul'a, cd Gabrielle
Wpatrywałem się w płomień, który wesoło tańczył w środku kamiennego kręgu. Większość wilków przysypiała, lecz ja byłem za bardzo zamyślony, aby chociażby pomyśleć o śnie. Głównym pytaniem, zaprzątającym moją głowę było: Jak damy radę? Nigdy nie wątpiłem w naszą watahę, lecz przystosowanie się do nowych warunków może chwilę zająć, aczkolwiek byłem pewny, że będzie dobrze. Bo wiara jest najważniejsza... Tak..? Położyłem łeb na łapach i dotarło do mnie, że zbliżają się Święta. Uśmiechnąłem się pod nosem, na myśl o pierwszych Świętach naszej małej piątki
<Gabi?>
<Gabi?>
Od Soul'a
Wskoczyłem na wielki głaz przeciągając grzbiet, po czym posłałem ciepły uśmiech partnerce, najstarszej córce i szczeniętom, które swoją drogą już urosły i są dosyć duże. Minęło dziewięć miesięcy, od kąd wyruszyliśmy w tą podróż. Wiele z nas zginęło, albo odeszło, pozostawiając tylko nieliczną grupkę. Westchnąłem cicho, zeskakując z kamienia i wyrównałem krok z Gabrielle, która prawie że, całą drogę była pozytywnie nastawiona, lecz szczerze mówiąc, sam czasami wątpiłem w sens naszej wyprawy. Ponownie się uśmiechnąłem do ukochanej, która mimowolnie go odwzajemniła
-Już niedługo- powiedziałem cicho i szturchnąłem ją nosem. Nagle poczułem, że w oberwałem czymś w pysk. Zwróciłem zdziwiony wzrok w tamtą stronę. Boris stał na jednej z górek i wskazywał na coś łapą.
<Gabi?>
niedziela, 16 sierpnia 2015
Od Soul'a cd Gabrielle
Wziąłem głęboki wdech
- Tyle tego jest...- szepnąłem, a wadery na mnie spojrzały
xXx
Otworzyłem niechętnie oczy, a pierwsze co ujrzałem to Gabrielle, która spała na jednym ze zwoi z rozdziawionym pyskiem. Rozejrzałem się do okoła. Mer spała na ziemi z głową pod skórą. Szturchnąłem nosem partnerkę, lecz Gabrielle wyraźnie nie miała ochoty wstawać. Nagle obok mnie pojawiła się moja córka
- Już nie śpisz?- zapytałem, a młoda pokręciła głową
- Tato... Boję się...
< Gabi?>
czwartek, 6 sierpnia 2015
Od Soul'a cd Gabrielle
- Nawet jeżeli koń nie będzie chciał współpracować to damy radę- mruknąłem- Wszyscy mogą ciągnąć sanie, czy coś podobnego, po 3 wilki na jedną parę sań- Mer mi przytaknęła, a ja spojrzałem wyczekująco na partnerkę. Potrząsnąłem lekko głową- Trzeba zaplanować co weźmiemy
- Wiele tego chyba nie będzie- wtrąciła moja córka- No bo, co nam może być jakoś szczególnie potrzebnego? Każdy weźmie cenne dla siebie rzeczy na własną odopwiedzialność i będziemy sobie pomagać...
<Gabrielle?>
- Wiele tego chyba nie będzie- wtrąciła moja córka- No bo, co nam może być jakoś szczególnie potrzebnego? Każdy weźmie cenne dla siebie rzeczy na własną odopwiedzialność i będziemy sobie pomagać...
<Gabrielle?>
sobota, 1 sierpnia 2015
Od Soul'a cd Gabrielle
- Uda się...- szepnąłem
- Trzeba zaplanować listę rzeczy, które trzeba wziąć. Mamy Norę, innych towarzyszy...-wtrąciła Mer i usiadła obok nas- Ptaki mogą przenosić coś drogą powietrzną. Smoki też mogą się przydać... Trzeba chwilę pomyśleć i wyjąć wszystkie nasze "Asy" z przysłowiowego rękawa
Spojrzałem na córkę, a następnie na zwój.
- Zanim poznamy nasze nowe tereny, będziemy musieli wziąć trochę mięsa na wszelki wypadek. Na razie jest lato, więc o skóry nie musimy się martwić, bo możemy spać chociażby na trawie. Jakby nie patrzeć, nasza wataha liczy niezłą grupkę wilków, więc wiele nam nie zagraża- stwierdziłem
<Gabrielle?>
- Trzeba zaplanować listę rzeczy, które trzeba wziąć. Mamy Norę, innych towarzyszy...-wtrąciła Mer i usiadła obok nas- Ptaki mogą przenosić coś drogą powietrzną. Smoki też mogą się przydać... Trzeba chwilę pomyśleć i wyjąć wszystkie nasze "Asy" z przysłowiowego rękawa
Spojrzałem na córkę, a następnie na zwój.
- Zanim poznamy nasze nowe tereny, będziemy musieli wziąć trochę mięsa na wszelki wypadek. Na razie jest lato, więc o skóry nie musimy się martwić, bo możemy spać chociażby na trawie. Jakby nie patrzeć, nasza wataha liczy niezłą grupkę wilków, więc wiele nam nie zagraża- stwierdziłem
<Gabrielle?>
Od Soul'a cd Gabrielle
Ostrożnie odszedłem od córki i usiadłem obok Gabrielle
- Południe odpada. Wieś.- mruknąłem
- A północ to...
- Bagna...
- Bagna też odpadają...- westchnęła
- Dlaczego?
Wadera spojrzała na mnie jak na idiotę
- Nie mam ochoty na żarty- warknęła
- Ale ja nie żartuję- wstałem i obszedłem jaskinię kilka razy- Po bagnach da się przemieszczać. Znam je w 100% i mógłbym nas poprowadzić... Za bagna zabiorą się najpóźniej...
Szepnąłem, chociaż wiedziałem iż mój plan jest absurdalny i zaraz zostanę zgromiony spojrzeniem ukochanej
< Gabrielle?>
- Południe odpada. Wieś.- mruknąłem
- A północ to...
- Bagna...
- Bagna też odpadają...- westchnęła
- Dlaczego?
Wadera spojrzała na mnie jak na idiotę
- Nie mam ochoty na żarty- warknęła
- Ale ja nie żartuję- wstałem i obszedłem jaskinię kilka razy- Po bagnach da się przemieszczać. Znam je w 100% i mógłbym nas poprowadzić... Za bagna zabiorą się najpóźniej...
Szepnąłem, chociaż wiedziałem iż mój plan jest absurdalny i zaraz zostanę zgromiony spojrzeniem ukochanej
< Gabrielle?>
Od Soul'a cd Gabrielle
Aby się nieco odstresować skakałem po śliskich korzeniach, wyrastających z brudnej wody. Co jakiś czas się poślizgnąłem i wpadałem do "wody" co tylko pogłębiało moją frustrację. Z każdym upadkiem, czułem jak słabną mi siły, a zamiast złości, pojawiała się rozpacz. W końcu wskoczyłem na jeden z korzeni i położyłem się, a następnie zakryłem pysk łapą. To bagno to mój azyl, który niedługo zginie z powierzchni ziemi... Z oczu zaczęły mi płynąć łzy, których nie chciałem powstrzymywać. W duchu cieszyłem się, że nikt tutaj nie przychodzi. Dlaczego oni to robią.?!
xXx
Po około 3 godzinach skakania po śliskich korzeniach, wpadania do czegoś co mogło by mnie zabić, płakania jak szczeniak i użalania się nad sobą, w końcu wróciłem do jaskini, aczkolwiek nikogo w niej nie było... Zajrzałem do jaskini Mer. Jej też nie było... Gdy spanikowany wbiegłem do jaskini szczeniaków, poczułem ulgę. Moja córka leżała otulając swoim ciałem młodsze rodzeństwo
- Nie mogły usnąć i bardzo chciały zobaczyć Gabrielle, więc położyłam się obok...- szepnęła wadera, a ja się uśmiechnąłem i położyłem obok nich
- To dobrze... Dobranoc Mer...
- Dobranoc tato...
<Gabrielle?>
xXx
Po około 3 godzinach skakania po śliskich korzeniach, wpadania do czegoś co mogło by mnie zabić, płakania jak szczeniak i użalania się nad sobą, w końcu wróciłem do jaskini, aczkolwiek nikogo w niej nie było... Zajrzałem do jaskini Mer. Jej też nie było... Gdy spanikowany wbiegłem do jaskini szczeniaków, poczułem ulgę. Moja córka leżała otulając swoim ciałem młodsze rodzeństwo
- Nie mogły usnąć i bardzo chciały zobaczyć Gabrielle, więc położyłam się obok...- szepnęła wadera, a ja się uśmiechnąłem i położyłem obok nich
- To dobrze... Dobranoc Mer...
- Dobranoc tato...
<Gabrielle?>
Od Soul'a cd Gabrielle
Gdyby nie fakt, że jestem samcem Alfa i wszyscy na mnie patrzą, to bym się rozpłakał. Ludzie po raz kolejny, chcą zniszczyć mi życie... Czy oni się na nas uwzięli, czy co?!?!
- Gabrielle...- mruknąłem, a wadera zaraz znalazła się obok nas
- Tak..?
- Przeprowadzamy się...- warknąłem bez zastanowienia i wstałem- Ludzie nie zabiorą nam po raz kolejny tego, co kochamy...- podszedłem do wyjścia od jaskini- Jutro powiadomimy o tym resztę- mruknąłem i wybiegłem z jaskini prosto na bagna...
<Gabrielle?>
- Gabrielle...- mruknąłem, a wadera zaraz znalazła się obok nas
- Tak..?
- Przeprowadzamy się...- warknąłem bez zastanowienia i wstałem- Ludzie nie zabiorą nam po raz kolejny tego, co kochamy...- podszedłem do wyjścia od jaskini- Jutro powiadomimy o tym resztę- mruknąłem i wybiegłem z jaskini prosto na bagna...
<Gabrielle?>
Od Soul'a cd Gabrielle
Całe trio wbiło wzrok w podłogę, co chwila wysyłając sobie porozumiewawcze spojrzenia. Spojrzałem na córkę, która prawie się nie ruszała
- Do cholery, co się dzieję?!- krzyknąłem, a wszyscy się wzdrygnęli. W końcu Mer podniosła głowę i spojrzała mi w oczy
- Ludzie chcą wyciąć las, a nas pozabijać- jęknęła łamiącym się głosem, a ja poczułem, jakby walił się mój świat. Boris również na mnie spojrzał podnosząc głowę
- Ludzie o tym mówią, a poza tym, przynieśliśmy gazetę na dowód. Wilk wybiegł z jaskini i po chwili wrócił z kawałkiem papieru
< Gabi :<?>
Od Soul'a cd Gabrielle
Wilki z przeszpiegów zaraz powinny być, a Gabrielle trzęsła się jak galareta. Szczerze? Ja też się bałem... Ale ostatnie czego mi tu brakuje to spanikowana partnerka. Starałem się ją uspokoić i chyba nawet nieźle mi wychodziło, ponieważ jej oddech powrócił do normy. Nagle serce mi przyśpieszyło na widok całej i zdrowej trójki. Gabrielle wstała i podbiegła do wilków, a ja zaraz za nią. Ale chwila... Gdzie ta energia, z którą wyszli z tej jaskini kilka godzin temu? W końcu odezwała się Mer
- Gabrielle, mamy złe wieści...
<Gabrielle?>
- Gabrielle, mamy złe wieści...
<Gabrielle?>
czwartek, 23 lipca 2015
Od Soul'a cd Toshiro
- Idealny przykład okazywania szacunku Alfie- westchnąłem i wyszedłem z wody
- Wiesz co? Zanudzasz mnie- stwierdził i usiadł na trawie, a następnie ziewnął
- No to zobaczymy- momentalnie skoczyłem, na wilka, lecz ten zrobił unik i w tedy zaczęła się pogoń
<Toshiro?>
- Wiesz co? Zanudzasz mnie- stwierdził i usiadł na trawie, a następnie ziewnął
- No to zobaczymy- momentalnie skoczyłem, na wilka, lecz ten zrobił unik i w tedy zaczęła się pogoń
<Toshiro?>
Od Soul'a cd Toshiro
Uśmiechnąłem się i pokręciłem głową
- Ale cóż. Nie będę tu sam- stwierdziłem i zacząłem się wycofywać, a następnie pędem wskoczyłem do szmaragdowej wody, czego zaraz pożałowałem
- Ale zimna!- pisnąłem wynurzając głowę z wody, a do moich uszu dopadł się śmiech wilka- Zaraz tu umrę na zawał...- nuciłem i pływałem w kółko. Po cholerę ja tu wskakiwałem?!
< Toschiro?>
- Ale cóż. Nie będę tu sam- stwierdziłem i zacząłem się wycofywać, a następnie pędem wskoczyłem do szmaragdowej wody, czego zaraz pożałowałem
- Ale zimna!- pisnąłem wynurzając głowę z wody, a do moich uszu dopadł się śmiech wilka- Zaraz tu umrę na zawał...- nuciłem i pływałem w kółko. Po cholerę ja tu wskakiwałem?!
< Toschiro?>
Od Soul'a, cd. Toshiro
Uniosłem głowę i panicznie się rozejrzałem, a potem odsapnąłem z ulgą
- To tylko sen... Zwykły głupi koszmar- mruknąłem do siebie pocierając łapą o nos- Ale jaki realistyczny...
- Co ty tam mruczysz?- zapytała zaspana Gabrielle, doprowadzając mnie tym samym do stanu przed zawałowego
- Nie strasz mnie kobieto!- szepnąłem- Nie, nic... Śpij dalej- pocałowałem waderę w nos i wyszedłem z jaskini. Pogoda była wyśmienita, szczególnie dlatego, że nie było gorąco, ani nie padało. Swe kroki skierowałem w kierunku jeziora. Usiadłem na brzegu i zamknąłem oczy. Nagle obok mnie zjawił się inny wilk. Więcej czujności Soul!
- Hej Toshiro- przywitałem się i zacząłem łapą mącić taflę wody- Nie możesz spać?
< Toshiro?>
- To tylko sen... Zwykły głupi koszmar- mruknąłem do siebie pocierając łapą o nos- Ale jaki realistyczny...
- Co ty tam mruczysz?- zapytała zaspana Gabrielle, doprowadzając mnie tym samym do stanu przed zawałowego
- Nie strasz mnie kobieto!- szepnąłem- Nie, nic... Śpij dalej- pocałowałem waderę w nos i wyszedłem z jaskini. Pogoda była wyśmienita, szczególnie dlatego, że nie było gorąco, ani nie padało. Swe kroki skierowałem w kierunku jeziora. Usiadłem na brzegu i zamknąłem oczy. Nagle obok mnie zjawił się inny wilk. Więcej czujności Soul!
- Hej Toshiro- przywitałem się i zacząłem łapą mącić taflę wody- Nie możesz spać?
< Toshiro?>
czwartek, 2 lipca 2015
Od Soul'a cd Gabrielle
Nim zdążyłem wziąć wdech, już byłem pod wodą. Spojrzałem pod siebie. Gabrielle się brechtała
-Zaraz się zakrztusisz!- zaśmiałem się pod wodą, puszczając fajne bąbelki, chociaż wiedziałem, że nie da się mnie usłyszeć, a co dopiero zrozumieć. Szybko się ,,zniżyłem", chwyciłem za łapę i wyciągnąłem, sam zaczerpując życiodajny tlen w płuca
-Udusisz mi się i kto będzie mnie denerwował całymi dniami?- zapytałem z poważnym wyrazem na pysku, a Gabrielle ochlapała mnie wodą- Osz ty!- uśmiechnąłem się i uderzyłem mocno łapami o taflę wody, robiąc nie mały plusk
<Gabi :P?>
-Zaraz się zakrztusisz!- zaśmiałem się pod wodą, puszczając fajne bąbelki, chociaż wiedziałem, że nie da się mnie usłyszeć, a co dopiero zrozumieć. Szybko się ,,zniżyłem", chwyciłem za łapę i wyciągnąłem, sam zaczerpując życiodajny tlen w płuca
-Udusisz mi się i kto będzie mnie denerwował całymi dniami?- zapytałem z poważnym wyrazem na pysku, a Gabrielle ochlapała mnie wodą- Osz ty!- uśmiechnąłem się i uderzyłem mocno łapami o taflę wody, robiąc nie mały plusk
<Gabi :P?>
Od Soul'a cd Gabrielle
-Oczywiście, moja Pani- uśmiechnąłem się i otrzepałem z piachu- Więc ruszajmy- Gestem łapy pozwoliłem waderze wyjść pierwszej, a sam ruszyłem za nią.
Lato... Cholernie mi gorąco... Pociłbym się, gdybym mógł... Co za upał... A Gabrielle idzie tanecznym krokiem... Ta to ma siły... Białe futro... Mhmm...
Podbiegłem bliżej wadery i zrównałem krok
-Kochanie...- zacząłem
-Tak? Jeżeli chcesz mi powiedzieć, jak bardzo ci gorąco, to lepiej nic nie mów
-Dobrze...
-Więc?
-Nic nie mówię- uśmiechnąłem się, a przed nami ukazała się piękna polana, na której znajdowało się owe jezioro
<Gabi?>
Lato... Cholernie mi gorąco... Pociłbym się, gdybym mógł... Co za upał... A Gabrielle idzie tanecznym krokiem... Ta to ma siły... Białe futro... Mhmm...
Podbiegłem bliżej wadery i zrównałem krok
-Kochanie...- zacząłem
-Tak? Jeżeli chcesz mi powiedzieć, jak bardzo ci gorąco, to lepiej nic nie mów
-Dobrze...
-Więc?
-Nic nie mówię- uśmiechnąłem się, a przed nami ukazała się piękna polana, na której znajdowało się owe jezioro
<Gabi?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)