Przechodziłam się po terenach watahy do której ostatnio dołączyłam. Jak
na razie oprócz pięknych krajobrazów nic nie przykuło mojej uwagi.
Widziałam już kilka wilków, ale jestem wręcz przekonana, że mnie nie
zauważyły. Cóż mi to nie przeszkadzało. W końcu nie byłam do końca
sama... Araxam przeskakiwał z gałęzi na gałąź jako wiewiórka próbując
mnie rozśmieszyć. Słabo mu szło. Ale na moim pysku gościła karykatura
uśmiechu. Podążałam oczami za dajmonem.
- Czemu się tak przyglądasz?
Głos wyrwał mnie z pewnego rodzaju transu. Odwróciłam się. Przede mną
stała alfa tej watahy - Gabrielle. Za nią w pewnej odległości widziałam
jej stojącego dajmona-jelenia.
- To dość skomplikowane - mruknęłam. Jak jej powiedzieć, że to czemu się przyglądam widzą tylko nieliczne osoby?
Wadera uniosła brwi w niemym pytaniu.
- Przyglądałam się czemuś co jest wręcz niemożliwe do zauważenia. No i
najpierw trzeba poznać jego naturę... Ach, to trudne, zresztą i tak
pewnie ci niepotrzebne.
"Niepotrzebne?" - usłyszałam szept Axa. - "Niepotrzebne?!"
Czekałam na reakcje wadery. Chce słuchać dalej czy - miałam nadzieję, że wybierze tą opcję - woli dać z tym sobie spokój.
<Gabrielle? Moja wena już dawno powinna iść do szpitala>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tseze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tseze. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 30 lipca 2015
czwartek, 9 lipca 2015
Od Tseze-jak dołączyłam?
Kolejna okazała się porażką. "Tak trudno znaleźć porządną watahę" -
powiedział Ax, tym razem kos. No nic, może ta następna okaże się ciekawa.
Szłam nad starym korytem rzeki pomiędzy drzewami, które jeżeli dobrze
rozpoznawałam były grabami i wiązami. Nagle usłyszałam cichy szelest
pode mną. Bez wahania skoczyłam w tamtą stronę. Wpadłam na jakąś kupę
szaroburego futra. Po zapachu poznałam, że to bez wątpienia wilk,
basior. Nie miałam czasu mu się przyglądać, bo od razu potoczyliśmy się w
dół rzecznego koryta. Kiedy spadliśmy siła z którą uderzyliśmy
sprawiła, że się odbiliśmy i oboje wylądowaliśmy jakieś trzy metry od
siebie. Czułam ból w lewej przedniej łapie i strasznie kręciło mi się w
głowie. Mimo to szybko wstałam. Łapa nieco krwawiła, ale chyba nie była
złamana.
- Coś ty za jedna? - zapytał basior. Wstał, ale było widać, że nie może pozbierać myśli i chyba widzi podwójnie.
- Zwę się Tseze.
- Co tu robisz? Wiesz, że jesteś na terenie watahy?
- Wataha? Jak miło. Właśnie szukam takiej do której mogę dołączyć.
- Nie jestem pewien czy do tej możesz.
- Zaprowadź mnie do alfy i tyle. Ale nie przedstawiłeś mi się - powiedziałam z udawanym wyrzutem.
- Iberis - powiedział. Chyba było mu lepiej.
- No to poprowadzisz mnie do alf?
<Iberis?>
- Coś ty za jedna? - zapytał basior. Wstał, ale było widać, że nie może pozbierać myśli i chyba widzi podwójnie.
- Zwę się Tseze.
- Co tu robisz? Wiesz, że jesteś na terenie watahy?
- Wataha? Jak miło. Właśnie szukam takiej do której mogę dołączyć.
- Nie jestem pewien czy do tej możesz.
- Zaprowadź mnie do alfy i tyle. Ale nie przedstawiłeś mi się - powiedziałam z udawanym wyrzutem.
- Iberis - powiedział. Chyba było mu lepiej.
- No to poprowadzisz mnie do alf?
<Iberis?>
Nowa książka i wilk!
Dzieło napisała Blusji i czasem może się przydać dla wilków, które lubią gmerać przy alchemii :)
A tym czasem powitajmy Tsezę i jej dajmona-Araxama
Subskrybuj:
Posty (Atom)