Przycisnęłam łapami uszy do głowy. Mystery spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Gabrielle?
-Nie wiem co zrobić Aurorze-jęknęłam-głowa mnie już boli od myślienia.
Ku mojemu zaskoczeniu, Mer wzruszyła ramionami.
-No to daj jej coś uniwersalnego.
-Po co ja w ogóle wymyśliłam to dawanie prezentów?-mruknęłam.
-Też się zastanawiam. Namaluj jej coś na korze i starczy.
Umilkłam i bez zbędnych spekulacji zabrałam się za robotę.
xXx
Obrazek przedstawiał zachód słońca w zimowy wieczór. Krwawa kula światła oświetlała ośnieżone brzozy, które zasłaniały po części polankę. Namalowałam tam dwa bązowe wilki.
-Może być-Mer zajrzała mi przez ramię.
-Mamo, co ty tam rysujesz?-usłyszałam głos Kiere i poczułam szarpnięcie. Podskoczyłam.
-Kiere?! To wy jeszcze nie śpicie? Do łóżka!-spojrzałam na piątkę moich dzieci.
-Ale Mer może...
-Nie dyskutuj, Braven! Spać! Mer jest starsza-zaczęłam zagarniać szczeniaki do ich posłania.
-Kiedy będziemy mieć swój pokój?-zapytała Mile.
-Jak się z tatą zbierzemy-odpowiedziałam, układając całą piątkę-dobranoc.
-Dobranoc-burknęły niezadowolone szczenięta.
Wróciłam do Mer i zapakowałam prezent. Westchnęłam.
-Mam nadzieję, że będą spać i się nie obudzą jak nas nie będzie.
-Poradzą sobie. Nie są już małe.
-To fakt. Nawet nie zauważyłam.
-Moje rodzeństwo się postarzało!-Mer zakryła oczy łapami.
-Dobra, poczekamy na Soul'a i aż zasną. Potem pójdziemy.
Mystery tylko kiwnęła głową.
xXx
Jaskinia Siedmiu Wyć była elegancko udekorowana, a potrawy pięknie pachniały. Podeszłam do Anabeth i zaczęłam rozmowę.
Dyskutowałyśmy właśnie o smaku gulaszu, gdy nagle przybyła Aurora. Przeprosiłam Ann i podeszłam do nowo przybyłej.
-Auro, to dla ciebie-wręczyłam jej pakunek.
<Aurora?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabrielle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabrielle. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 31 grudnia 2015
wtorek, 29 grudnia 2015
Od Gabrielle, cd. Soul
-Mam nadzieję, że chłopcy nie odziedziczyli po tobie pomysłów-spojrzałam na śpiące szczeniaki-ale można się co do tego kłócić.
-Dobra, dobra. Jak się obudzą i zapytają co tak śmierdzi powiemy im, że...
-Że wrzuciłeś do ognia patyk, na którym był kawałek skóry.
-Aleś ty pomysłowa.
-Masz lepszą propozycję?
Basior umilkł. Niebo już pojaśniało i dało się usłyszeć cichy śpiew ptaków. Popatrzyłam tępo w wejście jaskini i zerwałam się z miejsca.
-Idę do Saphiry.
-Teraz zachciało ci się smoka?-odparł ze zdziwieniem Soul- tam, na zewnątrz jest zimno. A tu ciepło.
-Ty i te twoje argumenty. Idziesz ze mną?
-Nie, zostaję tutaj. W razie czego zajmę czymś szczeniaki.
Ruszyłam do wyjścia lecz nagle coś sobie przypomniałam.
-Soul, co takiego lubi Aurora?
Basior popatrzył na mnie z zaskoczeniem.
-Robisz dla niej prezent?
-Ta... Co mam jej zrobić, skoro, praktycznie, jej na oczy nie widziałam?
-Może coś uniwersalnego, jak... Wisiorek? Lub jakąś inną taką pierdołę.
-Ta, ty to jesteś oryginalny. Wiesz co, zmieniłam zdanie, nigdzie nie idę, będę siedzieć i zrobię ten prezent. Wigilia już jutro.
-Szybkość zmiany zdania przez wadery mnie powala.
<Soul?>
-Dobra, dobra. Jak się obudzą i zapytają co tak śmierdzi powiemy im, że...
-Że wrzuciłeś do ognia patyk, na którym był kawałek skóry.
-Aleś ty pomysłowa.
-Masz lepszą propozycję?
Basior umilkł. Niebo już pojaśniało i dało się usłyszeć cichy śpiew ptaków. Popatrzyłam tępo w wejście jaskini i zerwałam się z miejsca.
-Idę do Saphiry.
-Teraz zachciało ci się smoka?-odparł ze zdziwieniem Soul- tam, na zewnątrz jest zimno. A tu ciepło.
-Ty i te twoje argumenty. Idziesz ze mną?
-Nie, zostaję tutaj. W razie czego zajmę czymś szczeniaki.
Ruszyłam do wyjścia lecz nagle coś sobie przypomniałam.
-Soul, co takiego lubi Aurora?
Basior popatrzył na mnie z zaskoczeniem.
-Robisz dla niej prezent?
-Ta... Co mam jej zrobić, skoro, praktycznie, jej na oczy nie widziałam?
-Może coś uniwersalnego, jak... Wisiorek? Lub jakąś inną taką pierdołę.
-Ta, ty to jesteś oryginalny. Wiesz co, zmieniłam zdanie, nigdzie nie idę, będę siedzieć i zrobię ten prezent. Wigilia już jutro.
-Szybkość zmiany zdania przez wadery mnie powala.
<Soul?>
środa, 23 grudnia 2015
Od Gabrielle, cd. Soul
Przerwałam na chwilę jedzenie.
-A co cię wzięło na smęty i wspomnienia?-przytuliłam się do niego-oczywiście, że pamiętam.
-A pamiętasz, jak się pierwszy raz spotkaliśmy i zabiłem tego faceta?
-Pamiętam.
-A jak urodziły się maluchy?
Spojrzałam a niego dziwnym wzrokiem.
-Oczywiście. Nie mam aż tak słabej pamięci.
Soul przybrał poważną minę.
-A skąd ja mogłem to wiedzieć?
-Dzięki. Miły jesteś-zaśmiałam się. Soul nic nie odpowiedział, a ja zaczęłam na nowo konsumować moją kolację.
Poczułam lekkie szturchanie w bok. Najpierw myślałam, że jedno ze szczeniąt się przewraca na bok, ale kiedy opadłam na Soul'a, zorientowałam się, że to Mer się coś śni. Ruszała niekontrolowanie łapami. Odsunęłam się nieco z uśmiechem.
<Soul?>
-A co cię wzięło na smęty i wspomnienia?-przytuliłam się do niego-oczywiście, że pamiętam.
-A pamiętasz, jak się pierwszy raz spotkaliśmy i zabiłem tego faceta?
-Pamiętam.
-A jak urodziły się maluchy?
Spojrzałam a niego dziwnym wzrokiem.
-Oczywiście. Nie mam aż tak słabej pamięci.
Soul przybrał poważną minę.
-A skąd ja mogłem to wiedzieć?
-Dzięki. Miły jesteś-zaśmiałam się. Soul nic nie odpowiedział, a ja zaczęłam na nowo konsumować moją kolację.
Poczułam lekkie szturchanie w bok. Najpierw myślałam, że jedno ze szczeniąt się przewraca na bok, ale kiedy opadłam na Soul'a, zorientowałam się, że to Mer się coś śni. Ruszała niekontrolowanie łapami. Odsunęłam się nieco z uśmiechem.
<Soul?>
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Od Gabrielle, cd. Anabeth
Śnieg zgrzytał pod naszymi łapami, kiedy szłyśmy po świeżym puchu. Mijałyśmy piękne, ośnieżone świerki i jodły.
-Annie, jak myślisz, jaką choinkę można by wziąć do Jaskini Siedmiu Wyć?
Wadera zatrzymała się i uważnie obejrzała drzewka. W końcu zatrzymała się przy rozłożystej jodle.
-Ta jest bardzo ładna. I na dodatek nie ma tak kłujących igieł jak świerk-powiedziała rzeczowo.
Przemyślałam jej zdanie. Była bardzo wysoka i miała gruby pień.
-Masz rację, ale będzie ją trudno ściąć-stwierdziłam, siadając.
<Anabeth?>
-Annie, jak myślisz, jaką choinkę można by wziąć do Jaskini Siedmiu Wyć?
Wadera zatrzymała się i uważnie obejrzała drzewka. W końcu zatrzymała się przy rozłożystej jodle.
-Ta jest bardzo ładna. I na dodatek nie ma tak kłujących igieł jak świerk-powiedziała rzeczowo.
Przemyślałam jej zdanie. Była bardzo wysoka i miała gruby pień.
-Masz rację, ale będzie ją trudno ściąć-stwierdziłam, siadając.
<Anabeth?>
Od Gabrielle, cd. Soul
Wgryzłam się w zamarznięte drewno, również napierając przednimi łapami. Soul ciągnął z drugiej strony. Siłowaliśmy się przez kilka chwil, aż nagle usłyszałam trzask i pal złamał się w pół. Opadłam na ziemię, chwytając mocniej kołek.
Weszliśmy do jaskini. Spojrzałam nerwowo a leżące wilki.
-I jak my to przeiesiemy?
-Spróbujemy jakoś. Ewentualnie Boris dostanie po głowie-mruknął Soul, wykręcając sobie głowę, żeby spojrzeć sobie pod łapy. Ostrożnie przechodziłam między wilkami, omijając uszy, pyski i ogony. W końcu dotrliśmy na środek, gdzie już dogasał ogień. Dorzuciliśmy drewno i zaczęłam rozniecać ogień.
Ułożyłam się wygodnie na futrze, sięgając po kawałek jeleniego mięsa. Zapatrzyłam się płomień, żując jedzenie. Szczeniaki spały koło mnie, przepychaąc się we śnie. Soul usiadł koło głowy Mer, patrząc po kolei na każde ze szczeniąt.
Niebo przybrało odcień jasnego różu, który przebijał się przez ołowiane chmury. Poczułam zimny wiatr, a kilka białych płatków osiadło na moim nosie.
<Soul?>
Weszliśmy do jaskini. Spojrzałam nerwowo a leżące wilki.
-I jak my to przeiesiemy?
-Spróbujemy jakoś. Ewentualnie Boris dostanie po głowie-mruknął Soul, wykręcając sobie głowę, żeby spojrzeć sobie pod łapy. Ostrożnie przechodziłam między wilkami, omijając uszy, pyski i ogony. W końcu dotrliśmy na środek, gdzie już dogasał ogień. Dorzuciliśmy drewno i zaczęłam rozniecać ogień.
Ułożyłam się wygodnie na futrze, sięgając po kawałek jeleniego mięsa. Zapatrzyłam się płomień, żując jedzenie. Szczeniaki spały koło mnie, przepychaąc się we śnie. Soul usiadł koło głowy Mer, patrząc po kolei na każde ze szczeniąt.
Niebo przybrało odcień jasnego różu, który przebijał się przez ołowiane chmury. Poczułam zimny wiatr, a kilka białych płatków osiadło na moim nosie.
<Soul?>
sobota, 12 grudnia 2015
Od Gabrielle, cd. Ann
-Już prawie jesteśmy. Po za tym, jesteś pewna, że ona jest gdzieś w pobliżu?
-Tak. Czuję ją.
Zdziwiło mnie to trochę, ale stwierdziłam, że najwyraźniej nie znam zapachu Emily aż tak dobrze.
Po kilku dłuższych chwilach zaciągnęłyśmy sarnę do jaskini. Większość wilków już się przeprowadziła, ale nadal było tam kilka posłań. Obdarłyśmy ofiarę ze skóry, a mięso zawiesiłyśmy w spiżarni.
-Gabrielle?
-Hym?
-Tak właściwie, to czy tu nie ma ludzi?
Zadumałam się.
-Nie powinno ich tu być. Ten teren jest objęty ochroną przyrodniczą, czy coś. Ale lepiej bądź czujna, puki się tu nie zadomowimy, dobrze?
<Ann?>
-Tak. Czuję ją.
Zdziwiło mnie to trochę, ale stwierdziłam, że najwyraźniej nie znam zapachu Emily aż tak dobrze.
Po kilku dłuższych chwilach zaciągnęłyśmy sarnę do jaskini. Większość wilków już się przeprowadziła, ale nadal było tam kilka posłań. Obdarłyśmy ofiarę ze skóry, a mięso zawiesiłyśmy w spiżarni.
-Gabrielle?
-Hym?
-Tak właściwie, to czy tu nie ma ludzi?
Zadumałam się.
-Nie powinno ich tu być. Ten teren jest objęty ochroną przyrodniczą, czy coś. Ale lepiej bądź czujna, puki się tu nie zadomowimy, dobrze?
<Ann?>
niedziela, 6 grudnia 2015
Od Gabrielle, cd .Ann
-O ile dobrze pamiętam, na naszym ostatnim polowaniu, wściekły jeleń rozbił mi głowę o skałę-powiedziałam, biegnąc lekkim truchtem. Odwróciłam głowę, chcąc popatrzeć na Anabeth. Minę miała lekko zaskoczoną. Uśmiechnęłam się złośliwie.
-Teraz się to nie powtórzy.
-Ale ja tylko sobie żartuję, Ann, nie bierz tego na poważnie.
Wadera od razu się uśmiechnęła. Biegłysmy już jakiś czas, ale zapach jeleni nadal nie był za ostry. Byłam tym lekko pirytowana, bo nie miałam zbyt wielkiej ochoty na targanie sporego zwierzęcia aż do jaskini, która (przynajmniej na razie) stała się naszym domem. Ann chyba też o tym pomyślała, bo zapytała:
-Gab, a jak zatargamy to do Siedmiu Wyć?
-Jeszcze nie wiem-mruknęłam- ale mam nadzieję, że szybko się z tym uporamy, bo zbliża się zmierzch.
Przeszłyśmy do wolniejszego chodu. Woń saren zaczęła się wyostrzać i jej źródło było tuż przed nami.
Po kilku minutach drogi zauważyłyśmy stadko zwierząt. W polowaniu przeszkadzał niewątpliwie teren- nie była to polana, ani nie rosło ty dużo krzaków. A nawet jeśli jakieś były, to nie miały już liści. Ale przynajmniej wiatr wiał w naszą stronę.
<Ann?>
-Teraz się to nie powtórzy.
-Ale ja tylko sobie żartuję, Ann, nie bierz tego na poważnie.
Wadera od razu się uśmiechnęła. Biegłysmy już jakiś czas, ale zapach jeleni nadal nie był za ostry. Byłam tym lekko pirytowana, bo nie miałam zbyt wielkiej ochoty na targanie sporego zwierzęcia aż do jaskini, która (przynajmniej na razie) stała się naszym domem. Ann chyba też o tym pomyślała, bo zapytała:
-Gab, a jak zatargamy to do Siedmiu Wyć?
-Jeszcze nie wiem-mruknęłam- ale mam nadzieję, że szybko się z tym uporamy, bo zbliża się zmierzch.
Przeszłyśmy do wolniejszego chodu. Woń saren zaczęła się wyostrzać i jej źródło było tuż przed nami.
Po kilku minutach drogi zauważyłyśmy stadko zwierząt. W polowaniu przeszkadzał niewątpliwie teren- nie była to polana, ani nie rosło ty dużo krzaków. A nawet jeśli jakieś były, to nie miały już liści. Ale przynajmniej wiatr wiał w naszą stronę.
<Ann?>
Od Gabrielle, cd. Soul
Ziewnęłam, pokazując białe kły. Moja sierść nadal była mokra, ale przynajmniej było mi teraz ciepło. Przewróciłam się na bok, opierając plecy o Soul'a. Wtuliłam pysk między łapy i starałam się zasnąć.
XxX
Obudziłam się wczesnym rankiem. Było okropnie zimno, bo ognisko wygasło. Podniosłam głowę, omiatając wzrokiem wnętrze jaskini. Wszystkie wilki spały. Nagle zdałam sobie sprawę, że na moim posłaniu nie śpię sama z Soul'em. Dwójka moich szczeniąt wtulała się między moje przednie łapy. Kiere i Rocket. Musiały przyjść do mnie w nocy.
Delikatnie odsunęłam je od siebie, opatulając je jeszcze jednym futrem. Nawet nie drgnęły. Zostawiłam je i podeszłam do wygasłego paleniska. Westchnęłam i ruszyłam na poszukiwanie w miarę suchego drewna.
<Soul?>
XxX
Obudziłam się wczesnym rankiem. Było okropnie zimno, bo ognisko wygasło. Podniosłam głowę, omiatając wzrokiem wnętrze jaskini. Wszystkie wilki spały. Nagle zdałam sobie sprawę, że na moim posłaniu nie śpię sama z Soul'em. Dwójka moich szczeniąt wtulała się między moje przednie łapy. Kiere i Rocket. Musiały przyjść do mnie w nocy.
Delikatnie odsunęłam je od siebie, opatulając je jeszcze jednym futrem. Nawet nie drgnęły. Zostawiłam je i podeszłam do wygasłego paleniska. Westchnęłam i ruszyłam na poszukiwanie w miarę suchego drewna.
<Soul?>
sobota, 5 grudnia 2015
Od Gabrielle, cd. Soul
Weszłam do jaskini otulona w ciemne, łosie futro. Całe było pokryte grubą warstwą śniegu. Za mną stała Netir, również przypominająca bałwanka, prowadząca na linie Julię, która była mocno zmarznięta. Otrzepałam się i wskazałam mojej towarzyszce komorę jaskini, w której klacz miała przeczekać, sama natomiast zdjęłam okrycie i powiesiłam je nad ogniem, żeby wysłchło.
Przechodziłam między rozłożonymi wilkami. Większość spała, ale te które jeszcze nie udały si na wypoczynek siedziały przy ogniu jedząc, rozmawiając cicho lub czytając. Spojrzałam w róg sali. Mer leżała pod futrami, otoczona przez nasze szczenięta. Toshiro też spał razem ze swoimi córkami. Żal mi go było-wiele wilków cierpi po odejściu DarkRebell... Netir również.
Byłam mocno zziębnięta, więc zaparzyłam sobie napar z polnych ziół, a po chwili podeszłam do Soul'a i usadowiłam się obok.
-Śnieżyca?
-Okropna. Jak przyszłyśmy na miejsce, gdzie stały smoki, to klacz stała już po zad w śniegu.
-A Saphira i smok Borisa?
-Ty też nie potrafisz wymówić jego imienia?-zaśmiałam się- dobrze, znalazły coś sobie. Tylko o Julii nie pomyślały...
Wypiłam trochę mojego naparu.
<Soul?>
Przechodziłam między rozłożonymi wilkami. Większość spała, ale te które jeszcze nie udały si na wypoczynek siedziały przy ogniu jedząc, rozmawiając cicho lub czytając. Spojrzałam w róg sali. Mer leżała pod futrami, otoczona przez nasze szczenięta. Toshiro też spał razem ze swoimi córkami. Żal mi go było-wiele wilków cierpi po odejściu DarkRebell... Netir również.
Byłam mocno zziębnięta, więc zaparzyłam sobie napar z polnych ziół, a po chwili podeszłam do Soul'a i usadowiłam się obok.
-Śnieżyca?
-Okropna. Jak przyszłyśmy na miejsce, gdzie stały smoki, to klacz stała już po zad w śniegu.
-A Saphira i smok Borisa?
-Ty też nie potrafisz wymówić jego imienia?-zaśmiałam się- dobrze, znalazły coś sobie. Tylko o Julii nie pomyślały...
Wypiłam trochę mojego naparu.
<Soul?>
Od Gabrielle, cd. Anabeth
-Na zwiedzanie wyślę Netir i tę nową, Euphorię-odpowiedziałam jej, przerywając rozdzielanie zadań.
-Chciałabym coś odkryć.
-Możesz iść z nimi, Ann.
-Ale ja chcę spędzić czas z tobą!
Westchnęłam.
-Annie, jak skończę z robotą to możemy pójść i coś upolować. Ccesz?
-Chętnie-uśmiechnęła się- mogę ci jakoś pomóc?
-Nie... Chyba nie. Potem będziemy polować, więc chyba na razie masz wolne. Ale jeśli na prawdę chcesz zrobić coś produktywnego, to możesz iść i pomóc Mer w opiece nad szczeniętami.
<Ann?>
-Chciałabym coś odkryć.
-Możesz iść z nimi, Ann.
-Ale ja chcę spędzić czas z tobą!
Westchnęłam.
-Annie, jak skończę z robotą to możemy pójść i coś upolować. Ccesz?
-Chętnie-uśmiechnęła się- mogę ci jakoś pomóc?
-Nie... Chyba nie. Potem będziemy polować, więc chyba na razie masz wolne. Ale jeśli na prawdę chcesz zrobić coś produktywnego, to możesz iść i pomóc Mer w opiece nad szczeniętami.
<Ann?>
Od Gabrielle, cd. Soul
-Widzisz? Nie zgrywaj się, bo dostaniesz śniegiem w twarz-przeszłam koło Soul'a, ocierającego sobie mokry pysk i wdrapałam się na górkę koło Borisa. Przed moimi oczami ukazała się jaskinia. Krzyknęłam do Soul'a, a po chwili na wzniesieniu zaroiło się od ciekawskich wilków.
-Myślę, że zwiedzimy sobie okolicę, a ty się zatrzymamy-rzuciłam do mojego partnera i Borisa.
Rozłożyliśmy się w jaskini. Był jednak mały problem ze smokami-nie mieściły się w wejściu, więc zostały na dworze, pomrukując od czasu do czasu do siebie.
<Soul?>
-Myślę, że zwiedzimy sobie okolicę, a ty się zatrzymamy-rzuciłam do mojego partnera i Borisa.
Rozłożyliśmy się w jaskini. Był jednak mały problem ze smokami-nie mieściły się w wejściu, więc zostały na dworze, pomrukując od czasu do czasu do siebie.
<Soul?>
wtorek, 18 sierpnia 2015
Od Gabrielle, cd. Boris
Przetarłam oczy.
-Dla nas to będzie szmat drogi. Nie wątpię w umiejętności Yukiego, ale... czy nie zleci ci na to zbyt dużo?
-Bez obaw! Dam sobie radę. Wrócę za...
-Lepiej to sobie policz bracie. Bądź co bądź, jesteś wysoko i musimy cię mieć tu i teraz-powiedział Soul, zmierzając do pokoju maluchów, z którego dobiegały piski.
-Masz moje zezwolenie. Ale musisz się sprężyć-powiedziałam. Mer nadal maltretowała, teraz już martwego, pająka.
<Boris?>
-Dla nas to będzie szmat drogi. Nie wątpię w umiejętności Yukiego, ale... czy nie zleci ci na to zbyt dużo?
-Bez obaw! Dam sobie radę. Wrócę za...
-Lepiej to sobie policz bracie. Bądź co bądź, jesteś wysoko i musimy cię mieć tu i teraz-powiedział Soul, zmierzając do pokoju maluchów, z którego dobiegały piski.
-Masz moje zezwolenie. Ale musisz się sprężyć-powiedziałam. Mer nadal maltretowała, teraz już martwego, pająka.
<Boris?>
niedziela, 16 sierpnia 2015
Od Gabrielle, cd. Boris
-Zapraszam cię do mnie. Net, możesz iść z nami.
uszyliśmy do mojej jaskini. W lesie panowała cisza, tylko nas było słychać.
Widziałam smutek w oczach Netir, kiedy patrzyła na ciche gniazda.
Widziałam niepokój na twarzy Borisa, kiedy strzygł uszami w poszukiwaniu jakiegokolwiek odgłosu.
Westchnęłam. Weszliśmy do jaskini. Nawet szczenięta siedziały u siebie bez głosu. Soul siedział przy papierach, a Mer bawiła się, męcząc pająka, który spadł z sufitu. Ledwo omiotła nas spojrzeniem i spuściła głowę, udając zainteresowanie uciekającym pajęczakiem. Boris położył uszy po sobie i zwiesił oczy.
-No więc tak. Netir przekazała mi wiadomość, że ludzie planują wyciąć lasy-rozłożyłam mapę-wytną całe nasze tereny, całe tereny sąsiednich watahy i będą drążyć aż do podnóża gór.
-Przecież to kawał drogi!
-Tak. Zwierzęta chcą albo zabić, albo oddać do rezerwatów. Aby tego uniknąć, musimy się wyprowadzić.
<Boris?>
uszyliśmy do mojej jaskini. W lesie panowała cisza, tylko nas było słychać.
Widziałam smutek w oczach Netir, kiedy patrzyła na ciche gniazda.
Widziałam niepokój na twarzy Borisa, kiedy strzygł uszami w poszukiwaniu jakiegokolwiek odgłosu.
Westchnęłam. Weszliśmy do jaskini. Nawet szczenięta siedziały u siebie bez głosu. Soul siedział przy papierach, a Mer bawiła się, męcząc pająka, który spadł z sufitu. Ledwo omiotła nas spojrzeniem i spuściła głowę, udając zainteresowanie uciekającym pajęczakiem. Boris położył uszy po sobie i zwiesił oczy.
-No więc tak. Netir przekazała mi wiadomość, że ludzie planują wyciąć lasy-rozłożyłam mapę-wytną całe nasze tereny, całe tereny sąsiednich watahy i będą drążyć aż do podnóża gór.
-Przecież to kawał drogi!
-Tak. Zwierzęta chcą albo zabić, albo oddać do rezerwatów. Aby tego uniknąć, musimy się wyprowadzić.
<Boris?>
wtorek, 11 sierpnia 2015
Od Gabrielle, cd. Soul
-Ale trzeba wszystko dokładnie zaplanować... No wiesz, ilość mięsa, futer... Eliksiry, całe zapasy OK, towarzysze, jedzenie dla nich...
-Po co nam Odłamki Księżyca?
-Zawsze się przydają...
-A idziemy daleko?
-Ta... Wycinają większą połowę lasu...
-Połowy są zawsze rów...
-Cicho Mer! Idziemy daleko, będziemy pewnie musieli polować w drodze...
<Soul?>
-Po co nam Odłamki Księżyca?
-Zawsze się przydają...
-A idziemy daleko?
-Ta... Wycinają większą połowę lasu...
-Połowy są zawsze rów...
-Cicho Mer! Idziemy daleko, będziemy pewnie musieli polować w drodze...
<Soul?>
Od Gabrielle, cd. Blusji
Przetarłam łapą oczy. Braven ostatnio złapał jakiegoś syfa i przyniósł to do domu, więc reszta również zachorowała... A do tego ta wyprowadzka... Przez ostatnie dwie doby spałam jedynie cztery godziny.
-Wiem, słyszałam. Dlatego nie chcę, żeby i nas to spotkało.
-Ja nie opuszczę watahy. Będę z wami-położyła łapę na moim ramieniu.
Uśmiechnęłam się.
<Blusji?>
-Wiem, słyszałam. Dlatego nie chcę, żeby i nas to spotkało.
-Ja nie opuszczę watahy. Będę z wami-położyła łapę na moim ramieniu.
Uśmiechnęłam się.
<Blusji?>
niedziela, 9 sierpnia 2015
Od Gabrielle, cd. Ti-enne
-Przenosimy watahę.
-Co?!
-Ludzie wycinają las. Musimy się chronić. Odejdziemy stąd.
-Ale... Jak?
-,,Potrzebują" miejsca. Zabijają większość zwierząt leśnych, a niektóre wywiozą do parków narodowych. Dlatego się zbieramy. Niedługo zostanie to ogłoszone reszcie.
<Ti?>
-Co?!
-Ludzie wycinają las. Musimy się chronić. Odejdziemy stąd.
-Ale... Jak?
-,,Potrzebują" miejsca. Zabijają większość zwierząt leśnych, a niektóre wywiozą do parków narodowych. Dlatego się zbieramy. Niedługo zostanie to ogłoszone reszcie.
<Ti?>
niedziela, 2 sierpnia 2015
Od Gabrielle, cd. Soul
Rozmasowałam sobie okolice oczu.
-Tyle liczenia... A ja nie cierpię matematyki.
To nie było śmieszne, ale napięta sytuacja spowodowała napad śmiechu.
-Zróbmy listę rzecz, które trzeba zabrać, tych co nie mamy i co musimy zrobić jeszcze, żeby wszystko zorganizować.
-Wielkim plusem jest to, że mamy Norę. I Sphirę i Yukiteru... Plus Julia Netir...
-Norę można zaprząc do wózka, ale nie wiem, czy klacz się nie spłoszy...
<Soul?>
-Tyle liczenia... A ja nie cierpię matematyki.
To nie było śmieszne, ale napięta sytuacja spowodowała napad śmiechu.
-Zróbmy listę rzecz, które trzeba zabrać, tych co nie mamy i co musimy zrobić jeszcze, żeby wszystko zorganizować.
-Wielkim plusem jest to, że mamy Norę. I Sphirę i Yukiteru... Plus Julia Netir...
-Norę można zaprząc do wózka, ale nie wiem, czy klacz się nie spłoszy...
<Soul?>
sobota, 1 sierpnia 2015
Od Gabrielle, cd. Soul
-Ale zobacz-chwyciłam gazetę-widzisz jaki teren chcą wyciąć? To zachodzi jeszcze dalej, za bagna, po za nasze tereny. Nie wszystkie wilki są na tyle zwinne, żeby żyć na naszych bagnach. A szczenięta? Jak je upilnujesz? Mile, Rocketa i Bravena jest wszędzie pełno, tak samo jak trojaczki Tosha.
Basior zadumał się.
-Może masz rację. Musimy się więc wynieść daleko od ludzi. Na jak daleko sięga księżycowy las?
-Obejmuje całe góry...-przerwałam, wstając i wyjmując cztery zwoje map. Podeszłam do Soul'a i Mer, rozkładając je.
-Tu są nasz tereny-pokazałam na pomarańczowy okrąg-tu są tereny innych watah-pokazałam czerwony i różowy krąg, leżące po obu stronach WSK, ale nieco wyżej. Pozostał tylko wąski przesmyk.
-Możemy przejść tędy-wskazałam na mały teren wolny- a na północy mamy wiele terenów, tak samo na północny zachód. Jeśli ominiemy bagna to może się udać...
<Soul?>
Basior zadumał się.
-Może masz rację. Musimy się więc wynieść daleko od ludzi. Na jak daleko sięga księżycowy las?
-Obejmuje całe góry...-przerwałam, wstając i wyjmując cztery zwoje map. Podeszłam do Soul'a i Mer, rozkładając je.
-Tu są nasz tereny-pokazałam na pomarańczowy okrąg-tu są tereny innych watah-pokazałam czerwony i różowy krąg, leżące po obu stronach WSK, ale nieco wyżej. Pozostał tylko wąski przesmyk.
-Możemy przejść tędy-wskazałam na mały teren wolny- a na północy mamy wiele terenów, tak samo na północny zachód. Jeśli ominiemy bagna to może się udać...
<Soul?>
Od Gabrielle, cd. Soul
Nagle zaczęła we mnie wzbierać wściekłość. Nic jednak nie mogłam zrobić. Jestem zbyt mało znacząca, by temu zaradzić.
Wstałam ze skały, spoglądając w dół. Nie miałam zamiaru skoczyć, Soul by tego nie przeżył. Postanowiłam jednak wrócić do jaskini, zaplanować to z nim. Nie mogę być taką egoistką i rzucić to wszystko tak o.
XXX
-Wróciłam!
Wstałam ze skały, spoglądając w dół. Nie miałam zamiaru skoczyć, Soul by tego nie przeżył. Postanowiłam jednak wrócić do jaskini, zaplanować to z nim. Nie mogę być taką egoistką i rzucić to wszystko tak o.
XXX
-Wróciłam!
Ani Soul, ani Mer nie spali. Oboje podnieśli głowy. Ich twarze były smutne i zmartwione. Podeszłam do obojga.
-Soul? Musimy zaplanować co t tym fantem zrobić. Gdzie się przeniesiemy?
-Przenosimy się?!-Mer poderwała się ze skały przy ognisku- myślałam, że tata rzucił to tak o, ale...
-Widzisz inne wyjście?-przerwałam jej. Ucichła i pokiwała głową.
-Soul? Musimy zaplanować co t tym fantem zrobić. Gdzie się przeniesiemy?
-Przenosimy się?!-Mer poderwała się ze skały przy ognisku- myślałam, że tata rzucił to tak o, ale...
-Widzisz inne wyjście?-przerwałam jej. Ucichła i pokiwała głową.
<Soul?>
Od Gabrielle, cd. Soul
Rzuciłam spojrzenie na dwójkę przede mną.
-Idźcie już do siebie. Mer, do spania. Bez dyskusji-szepnęłam, odwróciłam się i pognałam. Ostatnie co widziałam, to żółte oczy cóki mojego partnera. Nigdy nie myślałam o niej jako o przybranej córce... Raczej jako o przyjaciółce, ale takiej, której należy jeszcze pokazać życie i wychować...
Poszłam nad Góry Bratnich Dusz. Wspięłam się na najwyższą z nich i spojrzałam w górę.
Gwiazdy jasno świeciły.
,,Niewzruszone" przemknęło mi przez myśl. Chyba tu chcę spędzić tę noc. Z dala od wilków.
Samotnie.
<Soul?>
-Idźcie już do siebie. Mer, do spania. Bez dyskusji-szepnęłam, odwróciłam się i pognałam. Ostatnie co widziałam, to żółte oczy cóki mojego partnera. Nigdy nie myślałam o niej jako o przybranej córce... Raczej jako o przyjaciółce, ale takiej, której należy jeszcze pokazać życie i wychować...
Poszłam nad Góry Bratnich Dusz. Wspięłam się na najwyższą z nich i spojrzałam w górę.
Gwiazdy jasno świeciły.
,,Niewzruszone" przemknęło mi przez myśl. Chyba tu chcę spędzić tę noc. Z dala od wilków.
Samotnie.
<Soul?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)