-Szalony! Czy kiedyś przestalam?- Powiedziałam i skoczyłam na niego po
to aby go pocałować. Ten się uśmiechnął, lecz szybko nasze oczy spoczęły
na wielkim jeleniu, który przyglądał się nam z zainteresowaniem. Ku
naszemu zdziwieniu nie uciekł(zniknął), nagle nie wiadomo skąd pojawiła
się łania, obwąchali się i odeszli razem po to by zniknąć w blasku
księżyca. Uśmiechnęliśmy się do siebie, a ją nadal leżałam na czarnym
basiorze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz