piątek, 22 stycznia 2016

Yo!

Witam Was Wilczki. (I tyle z przywitania, bo kreatywność się mnie ostatnio nie trzyma).
Jak pewnie zauważyliście, a przynajmniej część z Was, ponieważ reszta tu nie wchodzi... No właśnie, nikt tu nie wchodzi!
Zagglądam tu praktycznie codziennie, a ta pustka mnie więc przeraża. Na chcie też, ostatnią osobą był jakiś spamer, promujący swojego wattpada.
Nosz kurde, Ludzie, przecież jesze przed Świętami było pytanie: Czy jest sens to ciągnąć?
Było kilka osób, które postanowiły zostać, jednostki, które chciały walczyć i my- Gabisia i Ja.
Mogłam się spodziewać, że to nie wypali, ale miałam nadzieję, że ten blog jeszcze chociaż troche pociągnie, a tu klops ;-; I to nie taki dobry, z sosem, to taki suchy klops... Bez sosu... Już się powtarzam...
Kochani, wiem, że nikt tu nie wchodzi, ale jak jakimś cuem tu trafiłeś/aś to zastanów się czy będziesz pisać, czy nie. Miło by było gdybyście wyrazili swoje opinie i oszczędzili nam dumań
Pozdro
~ Soul, aka Kociak2001, aka Kiśel Kiśla

czwartek, 31 grudnia 2015

Od Gabrielle-prezent

Przycisnęłam łapami uszy do głowy. Mystery spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Gabrielle?
-Nie wiem co zrobić Aurorze-jęknęłam-głowa mnie już boli od myślienia.
Ku mojemu zaskoczeniu, Mer wzruszyła ramionami.
-No to daj jej coś uniwersalnego.
-Po co ja w ogóle wymyśliłam to dawanie prezentów?-mruknęłam.
-Też się zastanawiam. Namaluj jej coś na korze i starczy.
Umilkłam i bez zbędnych spekulacji zabrałam się za robotę.
xXx
Obrazek przedstawiał zachód słońca w zimowy wieczór. Krwawa kula światła oświetlała ośnieżone  brzozy, które zasłaniały po części polankę. Namalowałam tam dwa bązowe wilki.
-Może być-Mer zajrzała mi przez ramię.
-Mamo, co ty tam rysujesz?-usłyszałam głos Kiere i poczułam szarpnięcie. Podskoczyłam.
-Kiere?! To wy jeszcze nie śpicie? Do łóżka!-spojrzałam na piątkę moich dzieci.
-Ale Mer może...
-Nie dyskutuj, Braven! Spać! Mer jest starsza-zaczęłam zagarniać szczeniaki do ich posłania.
-Kiedy będziemy mieć swój pokój?-zapytała Mile.
-Jak się z tatą zbierzemy-odpowiedziałam, układając całą piątkę-dobranoc.
-Dobranoc-burknęły niezadowolone szczenięta.
Wróciłam do Mer i zapakowałam prezent. Westchnęłam.
-Mam nadzieję, że będą spać i się nie obudzą jak nas nie będzie.
-Poradzą sobie. Nie są już małe.
-To fakt. Nawet nie zauważyłam.
-Moje rodzeństwo się postarzało!-Mer zakryła oczy łapami.
-Dobra, poczekamy na Soul'a i aż zasną. Potem pójdziemy.
Mystery tylko kiwnęła głową.
xXx
Jaskinia Siedmiu Wyć była elegancko udekorowana, a potrawy pięknie pachniały. Podeszłam do Anabeth i zaczęłam rozmowę.
Dyskutowałyśmy właśnie o smaku gulaszu, gdy nagle przybyła Aurora. Przeprosiłam Ann i podeszłam do nowo przybyłej.
-Auro, to dla ciebie-wręczyłam jej pakunek.
<Aurora?> 

Od Mer-prezent


Poszłam szukać prezentu, bez pomysłu na prezent. Co mogę dać Netir?
Kroki skierowałam nad jezioro, szukając natchnienia. Wiem tyle, że Netir lubi ptaki drapieżne, lecz w czym mi to pomoże..?
Wbiłam wzrok w taflę wody, która powoli falowała. O dziwo, nie była zamarznięta. Muszę przyznać, że brak pomysłów mnie frustrował i w ogóle nie pomagał... Jeżeli myślicie, że od tak mnie natchnęło i "magicznym" sposobem mnie natchnęło, to jesteście w błędzie... Natchnęło mnie dopiero, gdy przez mokrą trawę wpadłam do wody i dostrzegłam błyszczące na dnie kamienie. Momentalnie wyskoczyłam z wody, a moje futro zamiast mnie ogrzewać, tylko mi ciążyło i powodowało, że chłód stawał się nie do zniesienia, ale nie mogłam iść się wysuszyć, bo znając moje szczęście, zapomniałabym co zrobić dla Netir.
xXx
Mokra, zmarznięta, zmęczona, ale duma z efektu usiadłam na ziemi. Na wielkim kawałku kory, z pomocą drobnych kamyczków i żywicy udało mi się stworzyć "obraz" przedstawiający popiersie sokoła. Zabrało mi to dosyć dużo czasu i chęci do życia, ale udało się! Niechętnie zabrałam się za opakowywanie tego w odpowiedni rodzaj trawy, a gdy było skończone, to po prostu dumna z siebie ruszyłam do jaskini, w której dowiedziałam się od Gabrielle, że Netir jest w stajni. Wadera widząc w jakim jestem stanie oczywiście na mnie zawrzeszczała i okryła grubą skórą.
Podreptałam do stajni, gdzie wadera opiekowała się swoją klaczą
- Wszystkiego naj, naj!- krzyknęłam radośnie, a wilczyca zwróciła na mnie zdziwione oczy
<Netir?>

Od Soul'a-prezenty

Podniosłem się z ziemi, przecierając łapą oczy. Oczywiście przy okazji musiałem kogoś kopnąć
- Tata? Czemu nie śpisz?- mruknęła zaspana Mer
- Ćśś, śpij Skarbie- szepnąłem
- Gdzie idziesz? Jest wcześnie...
- Zap...
- Zapomniałeś prezentu dla Gabrielle? Ale Ty jesteś genialny- syknęła strzelając facepalma. Zerknąłem na ukochaną, która jeszcze smacznie spała, przytulając się do naszych pociech
- Oj cicho- mruknąłem- Dlatego się wykradam...
- Oby młodzi nie otrzymali po Tobie tego roztargnienia- powiedziała posyłając mi uśmiech, a ja w odpowiedzi przewróciłem oczami- Zbierz dużo, różnych piór i przynieś je na bagna, pomogę Ci- oznajmiła. Pocałowałem córkę w policzek
- Dzięki Mer'cia- uśmiechnąłem się wybiegając. Tylko skąd mam wytrzasnąć zimą pióra..?
Wybrałem opcję, by pozwiedzać od nowa tereny.
xXx
- A co to?- zapytałem z zainteresowaniem, łapiąc w łapę pudełko z czymś w środku, lecz jedyne co, to wadera strzeliła mnie łapę i zabrała pudełko, a następnie wręczyła dosyć dużego, drewnianego ptaka
- Tu masz pióra wykąpane w kolorowych barwnikach- wskazała na daną kupkę- Drewno jest miękkie i delikatne, więc musisz uważać wtykając pióra. Rozumiesz?
- Chyba tak- przytaknąłem- Ale mam pytanie...
- Nom?
- Skąd wzięłaś barwniki..?
- Tatuś, zajmij się ptakiem- prasknęła wycofując się- A ja idę szukać czegoś dla Netir
- Ta "nie roztargniona" się znalazła- zaśmiałem się
- Mam to po Tobie- oznajmiła odchodząc.
Cała praca okazała się łatwiejsza i bardziej czasochłonna niż myślałem... Ale udało się! Pan Alfa coś potrafi! Opakowałem delikatnie ptaka w zajęczą skórę i wyruszyłem na poszukiwanie partnerki.
<Gabi?>

Od Euphorii, cd. Netir-prezent

Netir poszła się rozejrzeć. Zostałam z moimi konikami. Podeszłam do jaskini którą wskazała mi waderai zebrałam trochę chrustu który leżał do okoła. Rozpaliłam ognisko. Kiedy przepomniałam sobie o bliskiej już wigilii zerwałam się na nogi. Netri lubi księżyc więc może dam jej coś księżycowego. Wyjęłam z torby kawałek kamienia księżycowego, wygięłam odpowiednio kawałek metalu, wszystko złączyłam i powstał całkiem ładny pierścionek.
http://images1.dawandastatic.com/Product3/79810/79810555/product_l/1428785247-173.jpg
[Klik]
Dla Dektyt i pisklaków uwiłam gniazdko.
http://us.123rf.com/450wm/koosen/koosen1402/koosen140200025/26567518-puste-gniazdo-ptaka-na-bia%C5%82ym.jpg
[Klik]
"Dla Julii, trudno stwierdzić. Może kantar? Tak, może być. " - myślałam. Wyjęłam z torby sznur. Po ciężkiej pracy wyszedł całkiem ładny. Na Aque pasował idealnie.
http://i128.photobucket.com/albums/p168/Gniada25/kantar.jpg
[Klik]
***
Kiedy Netir skończyła opowiadać o tym co zobaczyła postanowiłam wręczyć prezenty.
-Proszę- powiedziałam wręczając jej pakunki.
<Netir?>

Od Yuuki-prezent

Siedziałam nad wodą i rozmyślałam, co zrobię na prezent. Miałam niewiele pomysłów, a Wigilia już dziś...Ach...czemu nie pomyślałam o tym wcześniej?
Och. No ale trzeba w końcu zabrać się za robotę!
Wstałam i otrzepałam się ze śniegu. Zima jest dosyć ładna. Ale ta ilość śniegu stała się dla mnie nieco przytłaczająca...
O, a może coś z gliny..? Ale gdzie ja glinę znajdę! A poza tym...pewnie nic z niej nie stworzę, gdyż będzie zamarznięta. Chociaż...
Pobiegłam w stronę mojej jaskini. A może by tak ogrzać glinę? to się może udać...w mojej jaskini jest dosyć ciepło, więc może coś tam zdziałam.
Gdy już byłam na miejscu, zaczęłam kopać. Jednak ziemia była twardsza, niż mi się zdawało. Ale dalej próbowałam ją rozkopać. W końcu mi się udało, jednak moje pazury nie były zbyt szczęśliwe.
Po parunastu minutach, dokopałam się do mojego budulca. Wykopałam jej trochę na skórę jelenia, po czym zabrałam do siebie. Chwilę poczekałam i zaczęłam tworzyć "wilka stojącego na klifie, patrzącego w odległe horyzonty". Wydawało mi się, że to będzie dobre.
Zaczęłam lepić wilka. trwało to z jakieś 30 minut. Potem zaczęłam robić klif , połączony z górami, które wydawały się być daleko od wilka.
Po skończonej pracy, byłam z siebie zadowolona, ale cała upaprana gliną. Rozpaliłam małe ognisko a prezent położyłam obok, by stwardniał. A sama pobiegłam się umyć a najbliższym, nie zamarzniętym strumyku. Woda była lodowata, ale czego nie robi się dla pięknego futra?

Gdy wróciłam, a moje dzieło stwardniało, chciałam je pomalować. Dobrze, że jeszcze przed zimą zdążyłam nazbierać trochę jagód. Wykorzystałam je więc do zrobienia farb.
Wzięłam odcienie szarego i pomalowałam góry, następnie wilka aby był podobny do wilka który miał go dostać, potem klif i ziemię łączącą góry i resztę glinianej "platformy".
- Nareszcie!- Krzyknęłam zmęczona i padłam w kąt jaskini. Dobre to, że nie pobrudziłam się przy malowaniu...

XXX

Był wieczór, słyszałam jak wilki idą w stronę miejsca gdzie odbywać się będzie Wigilia. Poszłam za nimi.
Gdy już wszyscy doszli, zaczęliśmy jeść, dawać sobie prezenty i składać sobie życzenia. W oddali zauważyłam Toshiro. Prezent był zawinięty w skóry, więc nie było go widać. Podbiegłam do basiora, w pysku trzymając róg, a za sobą ciągnąc pakunek.
- Toshiro..- Szepnęłam. Ten odwrócił się.- Nie bardzo wiedziałam co dla ciebie zrobić, ale...o dla ciebie.- Powiedziałam, odkrywając skórę z prezentu.

Toshiro?

Od Keazana-prezent

Wigilia. Czas radości i spokoju...
Ta, a ja znowu będę musiał siedzieć w domu i kontemplować nad tym, co mam zrobić na prezent. Co ja mam podarować waderze? Anabeth... Co ona może takiego szczególnego lubić? Wolałbym wylosować Netir, z upominkiem dla niej byłoby łatwiej, dać jej coś dla ptaków i tyle.
Westchnąłem ciężko. Co ja o niej wiem? Jest w watasze już dosyć długo, bo, praktycznie, od samego początku. Pamiętam, że Gabrielle kiedyś wspominała o ich odkryciach na terenie Jeziora Szmaragdowego.
Może dam jej coś, co przypomni jej dawne czasy? Chciałbym zrobić jakiś wisiorek ze szmaragdów, ale skąd ja je mam wziąć? Po chwili namysłu, ruszyłem do jaskini Alf. Było okropnie zimno, a oddech zmieniał się w chmurkę pary. Droga nie była specjalnie długa, bo mieszkania wszystkich wilków znajdują się w jednej skale.
Nie zastałem Gabrielle, w jaskini siedział tylko Soul i Mystery. Oboje zwrócili na mnie swoje spojrzenia.
-Witaj, przepraszam, zę przeszkadzam.
-Co cię tu sprowadza, Keazan?
-Chciałem porozmawiać o czymś z Gabrielle, ale widzę, że jej tu nie ma.
-Wyszła na polowanie.
-Rozumiem-westchnąłem-wybacz, że zająłem ci cenny czas.
-Nie przeszkadza mi to. Może ja mógłbym pomóc? O co chodzi?-wydawał się szczerze zainteresowany, ale trochę się speszyłem.
-Zastanawiam się, jaki prezent podarować Anabeth-mruknąłem z niezadowleniem. Mystery parsknęła śmiechem.
-Poważna sprawa, nadająca się na poważną, męską rozmowę. Nie ma co, tato, zostawiam was samych. Idę do Netir. Powodzenia, Keazan.
-Dzięki-odparłem nachmurzony. Młoda wadera wyszła z jaskini, machając dumnie ogonem.
-Nie wiesz co zrobić dla Ann, nie?-kiwnąłem głową na potwierdzenie-Ann jest z nami dosyć długo.
-Tyle to i ja wiem. Chciałem zrobić dla niej coś, co będzie się kojarzyć z dawnymi terenami.
-Może coś ze szmaragdami?
-Też o tym myślałem. Ale skąd je mam wziąć?
-Gabrielle ma tego dużo na stanie. Czasem używam do eliksirów. Mogę ci trochę użyczyć, jeśli tego potrzebujesz.
-Nie zauważy?
-Nie, raczej nie-stwierdził, wręczając mi garść pięknych kamieni.
-Tsa-odparłem, przyjmując szmaragdy-w każdym razie, dziękuję Soul. Do zobaczenia.
Basior tylko kiwnął głową, a ja udałem się do swojej jaskini. Byłem zadowolony z takiego obrotu sprawy, więc czym prędzej usiadłem do roboty. Miałem w planach robić elegancki naszyjnik, a do Wigilii zostało mało czasu. Była to bardzo delikatna i czasochłonna czynność, ale udało mi się wykrzesać trochę cierpliwości. Podziwiałem swoje dzieło, ale uznałem, że najwyższy czas udać się na przyjęcie do Jaskini Siedmiu Wyć. Zapakowałem prezent i ruszyłem w drogę.
Przybyłem jako jeden z pierwszych. Na razie nikt nic nie jadł ani się jakoś specjalnie nie zabawiał, bo wszyscy czekaliśmy na Alfy i resztę watahy.
Anabeth weszła zaraz po Borisie. Nie marnowałem czasu na sentymenty. Podszedłem do niej i wręczyłem pakunek.
-Mam nadzieję, że przypomni ci stare czasy.
<Anabeth?>