sobota, 24 stycznia 2015

Od Gabrielle, cd. Soul


Usiadłam przy nim. Spojrzałam na swoje rzeczy, jeszcze nierozpakowane. Zaczęłam się rozglądać po jaskini. Moją uwagę przykuła skrzynia, otwarta i rozgrzebana. Wstałam i odeszłam parę kroków. Nagle moja skrócona sukienka zaczepiła o wystający korzeń. Zatrzymałam się i odczepiłam tren. Po chwili zaczęłam uwalniać się z sukni ślubnej. Ułożyłam ją na jednym z posłań. Soul obserwował co robię. Zajrzałam do skrzyni. Po chwili poczułam obok siebie oddech basiora.

-Zniknęły mapy i juki-stwierdził, nagle twardym głosem-oraz parę jej książek.

Odwrócił się i zajrzał do spiżarni.

-I kilka udźców jelenich-krzyknął. Obejrzałam dokładnie okolice skrzyń. W końcu zaparłam się i odsunęłam ją. Nic. Jeszcze raz obeszłam jaskinię, Soul też. Nagle stanęłam jak wryta. Mój mąż, który szedł za mną, ale miał obróconą głowę, o mało nie wpadł na mnie.

-Co jest?-zapytał ze zdziwieniem. Wyjrzał zza mnie. Na nieubitym piachu widniały ślady wilczych łap. Przyłożyłam swoją. Odciski były za małe, w dodatku prowadziły Z jaskini NA zewnątrz. Soul też nadepnął koło tropu, co było w sumie nie potrzebne-miał jeszcze większe łapy ode mnie. Spojrzeliśmy po sobie.

-Chyba mamy trop-stwierdził. Schylił się i powąchał-I w dodatku świeży.

<Soul?>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz