sobota, 24 stycznia 2015
Od Borisa, zadanie I
Poszedłem na polowanie. Upolowałem kilka karibu, gdy zobaczyłem dziwne sylwetki. Od razu tam pobiegłem okazało się że to jakaś wadera z czwórką szczeniąt. Podszedłem do nich, nawet nie miałem zamiaru być agresywny, bo w końcu były tam szczeniaki.
- Witam jestem Boris, Eta watahy, która posiada te tereny, co pani tutaj robi?
- Szukam kogoś kto zajmie się moimi szczeniakami .... muszę poważnie porozmawiać z ich ojcem, wrócę jutro, możesz się nimi zająć ?
- Ja ?!?!?! Nigdy nie miałem doczynienia ze szczeniakami
- Proszę - popatrzała na mnie błagalnym wzrokiem
- No dobrze... chodźcie - powiedziałem niepewnie i ruszyłem do mojej jaskini, a szczeniaki za mną.
Cały czas się wywracały lub gryzły. Wyglądały na bardzo młode i rozbrykane. Gdy doszliśmy, Hikari nie było, więc nie miałem na kogo zrzucić pilnowania ich. Usiadłem na skórze karibu . Szczeniaki z zainteresowaniem wpatrywały się we mnie.
- Siad ! - krzyknąłem a szczeniaki energicznie na raz usiadły
Siedziałem tak kilka minut. A szczeniaki grzecznie się we mnie wpatrywały. W końcu zasnąłem.......... Gdy się obudziłem wszystkie skóry z mojej jaskini były porozrywane a ubrania i rzeczy do badania Hikari porozrzucane . Rozejrzałem się zdziwiony po jaskini. Wyglądało jak na wojnie, a szczeniaki energicznie biegały dookoła z kawałkami skór w pyszczkach. Nagle szczeniaczki chyba mnie zauważyły, bo usiadły na swoich miejscach wpatrując się we mnie. Zacząłem przeklinać pod nosem zbierając rzeczy Hikari. Zainteresowało mnie to, czemu jeszcze nie wróciła, a już świta... Ale nie miałem na to czasu. Gdy poukładałem wszystkie jej rzeczy, ruszyłem z nimi nad jezioro. W końcu ich mama niedługo przyjdzie, a one całe brudne. Zaczęły oblewać się wodą. Kazałem im pływać przy brzegu gdy sam wziąłem się za czytanie mojej ulubionej książki. Nagle usłyszałem krzyki szczeniaków. Jeden z nich odpłynął na sam środek jeziora i zaczął się topić. Rzuciłem się do wody żeby go uratować. Gdy dopłynąłem i chciałem go wziąć na plecy. Zaczął się odpychać i krzyczeć że mam go uratować.... W końcu po długich zmaganiach związanych z nim, dotarliśmy na brzeg. Inne, już czyste, szczeniaki siedziały grzecznie na brzegu. Spojrzałem na słońce . W końcu mama już na nich czeka !!!!! Przypomniało mi się i wyruszyłem biegiem że szczeniakami pod moją jaskinię. Tak jak myślałem, stała tam ich matka ze zmartwioną miną. Szczeniaki rzuciły się w jej ramiona. A ona przytuliła je z szerokim uśmiechem.
- Dziękuję były grzeczne ?
- Tak - powiedziałem ze sztucznym uśmiechem a szczeniaki spojrzały na mnie zdziwione
Odeszli rozmawiając z szerokimi uśmiechami. Hikari wróciła po kilku godzinach okazało się że zasnęła na wyspie kryształowej łapki.... A co do skór ... Zagoniłem za karę Hikari na polowanie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz