piątek, 9 stycznia 2015

Od Borisa- wyprawa, dzień I


Dzień pierwszy, zima 09.01.2015 rok


Dzisiaj nie działo się nic zbyt ciekawego . Poza tym że gdy wąchałem dziwny kwiat w lesie jakaś pszczoła użądliła mnie w nos. Do teraz mam wielkiego bąbla na nosie . Anabeth próbuje coś napisać ale co kilka sekund przysypia , natomiast Gabrielle wygląda wręcz na wypoczętą i pisze coś w dzienniku . Poczułem że nie czuję łap i dorzuciłem kilka kawałków drewna do ogniska . Po woli przysypiam więc pewnie jeszcze się zdrzemnę przed moją wartą . Właśnie spożywam kawałek mięsa królika . Może nie jest jakieś super smaczne... ale bynajmniej jest co jeść . Zaraz idę wyłożyć się na naszym posłaniu i uciąć sobie drzemkę . Mam nadzieję że jutrzejszy dzień będzie ciekawszy , Gabrielle wspominała coś o wspinaczce .






Ok, opowiadania możecie pisać co dziennie, lub na następny dzień (w tym wypadku Ann pisze o 9 jutro. Oczywiście jeśli nie zdąży).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz