Ruszyliśmy w stronę oazy spokoju. Po drodze rozmawialiśmy o watasze i
śmialiśmy się z różnych rzeczy. Trochę długo trwało zanim doszliśmy ale
według mnie się opłacało.... Pierwsze co, to wywaliłam się zmęczona na
trawę, a Slade koło mnie. Chwilę rozmawialiśmy a później zaczęliśmy
wariować turlając się po trawie. Szaleństwo trawiło do wieczora,
później Slade odprowadził mnie do mojej jaskini i obiecał, że jutro
pokaże mi pozostałe miejsca. Rano obudził mnie krzyk .... chyba ktoś
mnie wołał. Zerwałam się z posłania i ruszyłam pod jaskinię. Czekał tam
na mnie Slade.
- Witam - uśmiechnął się
- Hej.... - powiedziałam, nie do końca obudzona
- Dzisiaj pokażę ci cmentarz samotnych dusz... Może to nie wesołe miejsce ale ciekawe.
- Jasne
Na szczęście cmentarz znajdował się niedaleko mojej jaskini. Doszliśmy
tam w kilka minut. Przyznam, że byłam przestraszona, ale wolałam to
ukrywać. Nagle zza krzaków wyleciało stado kruków a ja przestraszona
wtuliłam się w Slede'a.
<Slade?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz