- Czekaj, pójdę z tobą - złapałam go za łapę i szybko wyszłam
Boris zabijał mnie wzrokiem ale nie miałam ochoty na kazania. Ruszyliśmy
w stronę wyspy Kryształowej Łapki. Gdy doszliśmy, usiedliśmy na piasku,
patrząc na siebie.
- Pfff.... udało mi się, bynajmniej nie musiałam słuchać jego kazań - wyszczerzyłam się
- A ja kłótni .....
- To co robimy ? - spojrzałam na niego pytająco
- Nie wiem
- Chodź - słodko się uśmiechnęłam i pociągnęłam go do wody
Zaczęliśmy się ścigać. Kto pierwszy dopłynie do pobliskiej wysepki.
Oczywiście wygrał Archer, ale co tam . Zaczęło się ściemniać.
Rozmawialiśmy na temat hierarchii i terenów naszej watahy. Okazało się
że dzisiaj pełnia Księżyca. Usiedliśmy zachwyceni na piasku, wpatrzeni w
Księżyc. Nagle powoli położyłam moją łapę na jego łapię.
<Archer?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz