czwartek, 22 stycznia 2015

Od Gabrielle, cd. Soul


Soul ruszył w tłum rozgadanych wilków. Pociągnęłam go za łapę.

-Nie tutaj. Nie dadzą nam przejść. Mimo, że są kochane, będą mnie zagadywać i chwalić, gratulować, bla bla blaa. Tędy-szepnęłam i wskazałam gąszcze za nami. Basior odwrócił się i ruszył w przeciwną stronę. Uciekliśmy z przyjęcia.

-Czekaj-powiedział. Wyjął chusteczkę, którą trzymał w stroju ślubnym, i zawiązał mi oczy.

-Ej. Co robisz?-zaśmiałam się.

-Nie ważne-szepnął mi do ucha.

-A sukienka?-zmartwiłam się

-Ach. No to jeszcze chwilę możesz popatrzeć-powiedział mój mąż i odwiązał mi oczy.

-Zaraz wracam-powiedziałam. Wbiegłam jeszcze na chwilę na wesele. Zdjęłam welon, chwyciłam parę agrafek, które przyniosłam ze sobą i podpięłam tren. Teraz miałam na sobie krótką spódniczkę. Znowu wymknęłam się niezauważona. Wróciłam do Soul'a.

-No, teraz zawiąż-powiedziałam. Znowu zapadły ciemności. Mój partner zaczął prowadzić mnie, mówiąc ,,Uważaj, korzeń" lub ,,Schyl się, gałąź". W końcu zatrzymaliśmy się.

<Soul?>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz