Mruknęłam niezadowolona z tego, że
poduszka (czyli Soul) raczyła wstać i wysunąć mi się spod głowy.
-Soul?-zapytałam cicho. Otworzyłam
oczy. Słońce mnie poraziło, więc szybko je przymknęłam. Mój
partner siedział i czytał list. Wstałam i spojrzałam mu przez
ramię:
Tato!
Ty dobrze wiesz, jak to jest cierpieć
z miłości. On mnie już nie kocha. Nie chcę go więcej widzieć.
Kocham cię, ale nie mogę tak dłużej. Nie szukaj mnie. Może się
jeszcze kiedyś spotkamy?
Całuję, Mer
Basior opuścił z rezygnacją list.
-Soul?-ponowiłam pytanie-kochanie?
Znajdziemy ją, obiecuję.
Nadal siedział, osłupiały. W końcu
poruszył się i powiedział
-....
<Soul?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz