Uśmiechnęłam się promiennie. Soul
odchylił welon, chwycił mnie i przechylił. Pocałowaliśmy się.
Wilki wstały i zaczęły wiwatować i podrzucać kwiaty. Po moim
policzku popłynęła łza. Szczęścia. Odetchnęłam. Oderwaliśmy
się od siebie. Byłam bardzo szczęśliwa. Spojrzeliśmy po
zebranych. Wszyscy klaskali, i krzyczeli ,,Vivat młoda para!".
Spojrzałam na Soul'a. Patrzył na mnie i on. Zbiegliśmy z podestu.
-Czekaj!-zawołałam. Odwróciłam się,
zamknęłam oczy i coś wyszeptałam. Następnie zamachnęłam się i
odrzuciłam bukiet w kłębowisko wilków. Padło prosto na Ann i Sama... No
tak, oni mają mieć ślub zaraz po nas...
Soul chwycił mnie za łapę i śmiejąc
się, pociągnął za sobą na miejsce wesela. Obejrzałam się za
siebie. Wszyscy podążyli za nami, jedynie Mer szła ze spuszczoną
głową, w pysku trzymała wianek, z którego kapały łzy. Mój
partner chyba tego nie zauważył.
<Soul?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz