Przysunął się do mnie i objął mnie
czule. Słowik cichutko śpiewał słodką melodię. Było
prześlicznie, słońce zachodziło, rzucając pomarańczowe refleksy
na niebo. Westchnęłam. Soul też.
-Soul?
-Tak?
-Wiesz... Trochę się boję.
-Czego, kochanie?
-No... A co będzie, jeśli nam się
nie uda? Jeśli będzie tak... Jak kiedyś?
-Nie martw się, nie będzie tak. Ani
tak jak z Moon-odpowiedział, unosząc lekko mój podbródek.
-Jesteś kochany-powiedziałam i
uśmiechnęłam się ciepło.
-Wiem-odparł z dumą. Zachichotałam.
Wstałam i podeszłam do fal, omiatających lekko piasek. Zanurzyłam
łapę w wodzie, rozgarniając małe kamyczki.
<Soul?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz