Szedłem z pochyloną głową. Rozmyślałem o przeszłości. Jestem w tej watasze
tylko by zobaczyć tą Anabeth. Nie wierzę, by była to moja siostra.
Umówiłem się z Lucy, że przyprowadzi waderę nad Jezioro Szmaragdu. Tam
właśnie zmierzałem. Z oddali usłyszałem śmiechy dwóch wader. Pewnie Lucy i
Anabeth. Podbiegłem do miejsca. Spojrzałem jej w oczy. Wszystko
umilkło. To była ona. To była moja siostra.
- Ann?
- Archer?! - wadera rzuciła się na mnie.
Pierwszy raz uwierzyłem w szczęście.
- Tak. Dzięki Lucy.
< Lucy? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz