sobota, 24 stycznia 2015

Od Anabet, zadanie II


Leżałam w jaskini i rozmyślałam o niebieskich migdałach. Nagle ktoś zapukał do drzwi mojej jaskini.
- Proszę! - zawołałam
- H...hej. - powiedziała Gabrielle cała zasmarkana. ( Sorka Gaba! )
- Cześć... Co się stało?
- Jestem prze...prze...Apsik! Przeziębiona... Mogłabyś przeprowadzić za mnie lekcję polowania?
- Jasne. Odpocznij sobie... Rozpalić ci ogień?
- Mogłabyś?
- Tak.
- To poproszę.
Podeszłam do miejsca na ognisko i rzuciłam tam parę drewienek. Podpaliłam je, ocierając nimi o siebie. Rozbłysło czerwonawe światło. Podeszłam do Gabrielle i pomogłam jej podejść do paleniska.
- To ja idę. Poczekaj aż... - Gabrielle spała
Wybiegłam do miejsca gdzie zaczynały się lekcje. Zastałam szczeniaki Diany. Gdzie Leoś? Sam miał go przyprowadzić. Poczekałam 5 minut gdy zza drzew wyłonił się mój narzeczony wraz z synem.
- No wreszcie!
- Ty?
- Ja! Idź już, muszę lekcje poprowadzić.
Sam odwrócił się, pognał gdzieś daleko. Ja zwróciłam się do szczeniaków.
- Polujemy na króliki.
- Tak!
- Ciii!
Wytłumaczyłam im taktykę. Szczeniaki ruszyły do ataku. Zabiły 10 królików i przyniosły mi je.
- Brawo! Dzieciaki w nagrodę upiecze wam je. Chodźcie.
Zaprowadziłam je do jaskini Gabrielle, żeby się nie zaraziły od alfy, która siedzi w mojej jaskini. Upiekłam ( według mnie ) pyszne króliki i dałam szczeniaczkom. Zjadły ze smakiem. Odprowadziłam wszystkie do Diany ( Leona też ) i wróciłam do Gabrielle. Była bardziej wypoczęta.
- Dzięki, ja już pójdę. - odwróciła się.
- Pa!
Szczeniaki nawet były dzisiaj grzeczne...Nowość...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz