Z samego rana wziąłem się za robienie tortu. Chwyciłem wielki kosz i
ruszyłem do lasu szukać składników, największym problemem były jaja,
ponieważ o tej porze ciężko je znaleźć lecz się udało. Wytrzasnąłem
przepis od znajomych lisów, kilka rzeczy zdobyłem od ptaków i również
one mi pomogły w tworzeniu tortu( nie ukrywam że mogły zajumać coś że
świata ludzi :>). Efekt nie był najgorszy:
Zabrałem go na łąkę gdzie miało odbyć się wesele, a następnie popędziłem pod ołtarz. Na szczęście byłem prędzej niż goście, a przede mną był tylko Boris. Odetchnąłem z ulgą i zacząłem bawić się źdźbłem trawy, powoli schodzili się goście, nagle ujrzałem piękną waderę w sukni. Wziąłem głęboki, niezauważalny wdech.
-Gotowa?- zapytałem bezgłośnie, w odpowiedzi otrzymałem uśmiech. Boris wygłosił swoje, po czym zapytał:
-A czy ty Immortal Soul bierzesz sobie za partnerkę Gabrielle i przysięgasz jej wierność i wsparcie w chorobie i nieszczęściu?
- Tak- szepnąłem po czym powtórzyłem głośniej - Oczywiście że tak
-Więc, możecie się pocałować
<Gabi?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz