- Idziemy?
- Ba!
Ruszyliśmy. Po kilkunastu minutach wypatrzyliśmy stado danieli na leśnej polanie.
- *szept* widzisz tego samca? - Wskazałam łapą rannego samca. - Jest ranny w nogę. Atakujemy?
- Dobra.
Ustaliliśmy plan działania. Zaczęła się akcja. Zaczęłam głośno szczekać.
Oddzieliłam rannego samca od reszty stada i zapędziłam go w stronę
rzeki. Ugrzęzł w mule. Powoli opadał z sił. Skoczyłam mu na grzbiet i
wgryzłam się w kark. Wtedy dołączył Boris. Wgryzł się w szyje
zwierzęcia. Daniel szarpał się i rzucał ale w końcu opadł z sił.
Zakończyłam to jednym, mocnym ugryzieniem w kark.
- Dobra jesteś!
- Dzięki... - Oblizałam pysk z krwi. - Spadamy nie?
<Boris? Hahaha...bardzo śmieszne "Z braku weny i z ciekawości jak odpiszesz" Hueh XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz