Popatrzyłam na niego wielkimi oczami.
- Czy ty przypadkiem czegoś nie sugerujesz? - Powiedziałam z kpiną.
- Tak się pytam...
- Rodziców nie znałam, rodzeństwa nie mam...rodzinę zastąpiła mi banda
rebeliantów. Tam był taki jeden młody...chyba się we mnie zabujał...ale
nie, partnera nie miałam i nie sądzę że ktoś mógł by mnie pokocha -
Spojrzałam w gwiazdy.
<Boris? Skurczybyku jeden .-.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz