środa, 14 stycznia 2015

Od Gabrielle, wyprawa KONIEC


Dzień VI, 14.01.15
Zgadnijcie, gdzie to piszę? Siedzę, wtulona w Soul'a! Zagląda mi przez ramię. Nie mogę napisać, jak się rozchorował, bo mi odbierze pióro.
Miałaś tego nie pisać!
No dobrze, nie gniewaj się. Dostał buziaka, jest już ok. Tak strasznie się cieszę! Tęskniłam za tym wszystkim. Niedługo nasz ślub! Z powodów oczywistych, nie wyrobiliśmy się przed wyprawą. Niestety... Trudno, wesele nie zając, nie ucieknie. Więc... Obyło się dziś bez większych trudności. Jestem padnięta, bo wstaliśmy w środku nocy, tak aby zdążyć przed czasem (wilki bardzo mnie o to prosiły). Ja chyba też nie wytrzymałabym dłużej. Och, koniec. Nareszcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz