-Ja też.
-Co oni...
-Urządzili sobie wycieczkę do lasu. Wybili większość watahy, a pozostałych wzięli...-przełknęłam ślinę. Zamiast kontynuować, odgarnęłam łapą sierść z karku, ukazując wypalony numer seryjny. Mer zachłysnęła się powietrzem.
-Jak... produktom.
Kiwnęłam głową.
-Moją rodzinę zamordowano... na skóry. Mnie wychował stary basior.
-Mnie zabrała policja. Potem wypuszczono.
-Nieciekawie...
<Mer?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz