Obeszliśmy całe pastwisko, trzymając się dość daleko, aby krowy nas nie zobaczyły. Mimo, iż są tępe jak zające. W końcu wyczaliliśmy dużą wyrwę w płocie. Zaczailiśmy się przy niej, czekając, aż jaka krasula podejdzie. Czekaliśmy i czekaliśmy, co jakiś czas wciągając mocno powietrze, aby sprawdzić czy koś nas nie wywęszył. Nagle Soul szturchnął mnie mocno.
-Chodź, jest jedna.
<Soul?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz