Obudziłem się wczesnym rankiem, lecz zaraz po przebudzeniu skoczyła na mnie Mer
-Co planujesz?!- uśmiechnęła się
-W jakim sensie?- ziewnąłem
-Tato! Dziś walentynki!- przy tych słowach zaczęła wymachiwać łapami- A
poza tym jutro Gabrielle i kilka innych wilków wyrusza na wyprawę, przez
co nie zobaczysz jej przez calutki tydzień!
-Masz rację!- zakryłem pysk łapą, a zaraz potem zerwałem się na równe nogi...yyy łapy.. i pognałem szukając Gabrielle
-Tato!- usłyszałem głos w oddali
-Co!?!
-Szczeniaczki!
-O matko!- zaśmiałem się- Mer... Mogłabyś..?
-Jasne!- zaśmiała się młoda,a ja pobiegłem nad jezioro szmaragdowe gdzie
głownie siedziała moja partnerka, i rzeczywiście tam była.
-Gabrielle, ukochana moja- czy pójdziesz ze mną wieczorem na randkę?
Wadera wybuchła śmiechem, mówiąc szczerze ja również
<Gabi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz