sobota, 7 lutego 2015

Od Gabrielle, cd. Soul

-No jak to co? Zostałam brutalnie zaatakowana. Chronić mnie, jestem alfą!-zaśmiałam się, oblepiona przez szczeniaki.
-To twoje? Jakie one są cudne!-wykrzyknęła Ann. Bella i Willy stali smutni za nią. Chyba nadal tęsknią za Dianą. Za to Leo zaraz podskoczył do maluchów. Był od nich dużo większy, co jak co, ale moje szczeniaki miały dopiero dwa tygodnie. Pisnęły z przerażenia i poczęły przepychać się jak najszybciej pod mój i Soul'a brzuch.
-Leo!-skarciła go Anabeth. Pochyliłam głowę i spojrzałam na własne pociechy. Powoli oczka im się zamykały, próbowały również napić się nieco mleka.
-Chyba trzeba wracać-stwierdził Soul, również patrząc pod siebie. Chwyciłam Mile i Kiere w zęby, były malutkie, więc nie było problemu, Soul wziął Bravena i Silvera, a Mer Roki'ego. Wcisnęłam się do mojej nory, a za mną tatuś i kochana siostra pięcioraczków. Maluszki ziewały i oczka im się kleiły. Zjadły i zaraz zwinęły się w małe kłębuszki. Zaczęłam nucić moją ukochaną kołysankę; ,,Sługa zła". Opowiadała ona o wyjątkowym poświęceniu względem własnego rodzeństwa. Była piękna i kojarzyła mi si z ciepłym bokiem własnej matki. Pomyśleć, że kiedyś byłam Omegą, a teraz mam własną watahę, a co najważniejsze, własną rodzinę. Soul położył się koło mnie i przytulił. Mer leżała od strony wejścia do norki, więc tworzyliśmy swoisty krąg, w którym spały szczenięta.


<Soul?>

1 komentarz: