Więc maluchy zostały z Mer. Nie powiem, było dużo krzyku kiedy wychodziliśmy. Bądź co bądź, pięcioraczki to niezły chór. Ale zgodziły się, jak obiecaliśmy im, że po powrocie opowiemy im bajkę. Tak więc wyszliśmy. Przed jaskinią objęliśmy się i ruszyliśmy nad Jezioro Serc. Wtuliłam się w niego. Większość watahy już na nas czekała. Wkroczyliśmy na polanę, wszyscy na nas spojrzeli. Usiedliśmy na jednej ze skał o którą delikatnie uderzała woda. Spojrzeliśmy na siebie i po cicju policzyliśmy do trzech. Zaczęliśmy równo wyć starą pieśń. Potem w kanonie dołączały się inne wilki. Głosy pięknie się zgrywały, delikatne opóźnienie też dodawało smaku. Kiedy skończyliśmy, Soul objął mnie, a ja się w niego wtuliłam.
<Soul?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz