-Powiedz mi coś - szepnęła kładąc się koło mnie.
-Co zechcesz..-mruknąłem obejmując ją.
-Czemu tak źle go traktujesz?
-Kogo?
-Ascha...
-Znowu zaczynasz? - zezłościłem się.
-To naprawdę dziwne, że wy tak bardzo się nie lubicie.
-Tego nie powiedziałem....lubimy się, oczywiście, że tak. Jesteśmy
braćmi. Darzymy się szacunkiem, ale niestety istnieje wiele wydarzeń z
przeszłości, których już nie da się zmienić.
-Mianowicie?
-Naprawdę chcesz posłuchać?
Kiwnęła głową.
Ułożyłem się wygodniej i zacząłem snuć długą opowieść o naszym wspólnym dzieciństwie:
-Nasz ojciec przybył do watahy naszej matki, po tym jak wygnano go z
innej. Był świetnym łowcą, zabójcą doskonałym, a jednak zakochał się w
tak delikatnej i wrażliwej osobie jak nasza matka. Nasz ojciec chciał
mieć godnego następcę, jednak los pokarał go bliźniętami. Ja urodziłem
się pierwszy, byłem więc silniejszy, Asch o mało nie umarł, a w
późniejszych latach słabł jeszcze bardziej. Wiadomo było, że nasz ojciec
mnie zacznie szkolić na łowcę i zabójcę. Asch chyba nie może się
pogodzić z odtrąceniem.
<Ti?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz