[...] Spojrzałam jak Yato odchodzi, byłam zawstydzona, i smutna... Ale w
sumie ma rację, znamy się niedługo... Czułam że coś cieknie mi po
pysku, to była łza. Spojrzałam ostatni raz na zachodzące słońce, i
ruszyłam do nory. Byłam zrozpaczona. Biegłam najszybciej jak
potrafiłam. Rozpłakałam się, ale nie miałam zamiaru użalać się nad sobą.
Biegłam dalej, aż dotarłam do nory. Położyłam się na mchu, i zamknęłam
oczy...
<Yato?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz