Gabrielle i tata poszli na spacer i poprosili o opiekę nad rodzeństwem,
na co chętnie się zgodziłam. Mile, Braven i Rocket obmyślali plan w jaki
sposób mnie wytrącić z równowagi, podczas gdy Kiere pytała mnie o różne
rzeczy, a Silver przypatrywał się deszczowi który właśnie zaczął padać.
Po ok. 30 minutach do jaskini wrócili tata i Gabrielle, za ten czas
zdążyliśmy zasnąć. Ja na grzbiecie, a rodzeństwo na moim brzuchu- tym
razem i Silver wraz z Kiere dołączyli do nas, obudził mnie cichy chichot
dorosłych
-No Mer, jesteś wolna- uśmiechnął się tata
-Serio?- zapytałam patrząc na niego do góry nogami
-Jasne, i tak wyświadczyłaś nam przysługę- uśmiechnęła się Gabielle, w
międzyczasie jej przemowy szczenięta rzuciły się na nią depcząc małymi
łapkami mój brzuch
-Auu!!!- zaśmiałam się łapiąc się za brzuch- Dobra, teraz ja idę na spacer- Powiedziałam wstając
-Ok
Gdy stanęłam na łapach weszłam wprost w deszcz, nie przeszkodziło mi to i
ruszyłam na Wyspę Kryształowej Łapki, gdzie w połączeniu z morską bryzą
zapach deszczu tworzył niebiańską atmosferę, a do tego zaburzone niebo,
lecz gdy dotarłam zobaczyłam białego wilka siedzącego na plaży
-O nie! Znowu ty?!?- powiedziałam łapiąc się za głowę
-..?- Zdziwił się Yato patrząc na mnie, upadłam na grzbiet, brudząc się piachem- Nie lubisz mojego towarzystwa?
-Być może- wzruszyłam ramionami uśmiechając się
-Mam se iść?
-Do niczego cię nie zmuszam, ani nie namawiam- usiadłam nadal się uśmiechając
-Nie rozumiem- zaśmiał się
-Podejdź- powiedziałam siedząc
-Co?!
-No podejdź!!!
-Ok..?
Wilk podszedł, a ja w niego rzuciłam piachem
-Ej!!! Właśnie wyszedłem z wody!- zaśmiał się, a ja tylko wystawiłam do niego język
<Yato?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz