Usiedliśmy na trawie. Maluchy patrzyły na wszystko wielkimi oczami. Kiedy koło nas usiadła sroka, Kiere, która była najbliżej ptaka, przestraszyła się i schowała za Soul'em. Mile i Roki śledzili mrówki pod czujnym okiem Mer. Silver bawił się sam, a Braven najpierw jeszcze tulił się do mnie, potem pomęczył nieco tatę, a w końcu zebrał się na odwagę i pomógł siostrze i bratu dręczyć mrówki. Kiedy Kierusia doszła do siebie po sroczym ataku, zaczęła skradać się do motyli, próbując podejść jak najbliżej. Kiedy jeden odleciał, a jego miejsce zajął drugi, mała przybiegła do nas z wiadomością, że te dziwne stworzenia mają różne kolory. Ja z Soul'em zaśmialiśmy się życzliwie. Kiere trochę się zawstydziła, więc od razu spoważnieliśmy i wymieniliśmy jeszcze kilka motyli, które różniły się od tych, co widziała mała. Maluchom, które patrzyły na duże mrowisko, w krótce znudziło się to, więc zdecydowały pomęczyć nieco Mer. Usłyszeliśmy jej krzyk:
-O nie, małe potworki atakują, CHOWAĆ SIĘ!
Potem padła na trawę, zanosząc się śmiechem, na jej brzuchu stanęła dumnie Mile. Nawet Silver i Kiere przyłączyli się do zabawy. Kiedy Mystery zasadniczo się poddała, maluchy przypuściły atak na Soul'a.
<Soul?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz