Wzleciałyśmy w górę unosząc się ponad chmury. Ze szczęścia zaczęłam
głośno wyć. Niestety ten dźwięk przestraszył smoczycę, która
"wierzgnęła". Mój sznur za mocno oparł się o kolec i został przecięty.
Zaczęłam spadać. Gabrielle wydała kilka komend i smok zaczął zawracać.
Jednak byłam szybsza. Mój nos zaczął intensywnie świecić na fiotelowo,
po czym z boków wyrosły mi skrzydła. Rozłorzyłam je, a opór powietrza
zatrzymał mnie w miejscu. Alfa była zaskoczona, ale ze spokojem
wylądowała. Zaraz potem zrobiłam to ja. Wzięłam wdech i skrzydła
zniknęły.
- jak ty to zrobiłaś?! - wykrzyknęła zaskoczona
- eeeeeee... To nic takiego. Jestem wilkiem powietrza. Zmiana postaci... I takie tam. - powiedziałam.
- ale, żaden z wilków w mojej watasze tan nie robił.
- to nie oznacza, że żaden taki nie jest. Ale mogą być też inne... Poza
tym... Ty jesteś alfą. Jak tylko się nią stałaś, dostałaś wszystkie
siły...
<Gabrielle?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz