--Gdzie? - spytał jak zawsze wesoły Aaron.
-Ja dołączyłem do Watahy Sierpa Księżyca. Czy ty...
-Ti czy ty jesteś w tej watasze? - spytał przerywając mi i zwracając się tylko do wadery. Poczułem się urażony.
-Tak, chciałabym żebyś ty też tam ddołązył - uśmiechnęła się do niego słodko.
-Oczywiście! - wykrzyknął i przytulił ją.
-Bracie, czy możemy porozmawiać? - spytałem z nadzieją.
-Jasne, mów - powiedział beztrosko.
-Na osobności...-mruknąłem.
-Jeśli chcesz coś mówić, to mów do nas obojga (nie bądź upierdliwy, Aaron. Ti nie jest jjeszcze twoją partnerką!)
-Nie ciekawi cię co się działo ze mną podczas naszej rozłąki?
-Dziwi mnie to, że nie zdechłeś jeszcze z głodu - roześmiał się. Ti-enne wydawała się zaskoczona.
-Dlaczego tak mówisz? - spytała.
-Jak to? Nie pochwaliłeś się jej, asie polowań? ( uważaj.... bo obudzisz lwa! No w sumie to wilk, ale... Siedź cicho!!) Ten gamoń nie je mięsa (No i klapa) -wykrzyknął. Poczułem palące poczucie wstydu. Od wróciłem się i wycedziłem przez zaciśnięte zęby:
-Wielki A znowu w formie co? Szkoda, że tylko ty....
<Ti? Niedługo zamierzam wysłać admince formularz Aarona, wiec będzie pełnoprawnym członkiem WSK >
Te, panie, pamiętaj, że ja też to czytam. U nas nie mòwi się ,, admince" tylko Gab lub Soul'owi. Wiem, jestem upierdliwa :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz