1. Jedzenie
5. Bukłaki z wodą
6. Cosie do pisania
Więc-kiedy Mer zajęła się maluchami, wzięłam dwie duże torby i dwie małe. Do jednej z nich zapakowałam trochę suchej trawy, a do drugiej węgielki i krzemienie zawinięte w skórę. Dwie mniejsze były już zapełnione. Wyszłam na dwór i ze stojaka na drewno wzięłam kilka porządnych drew. Kilka jeszcze sobie dokupię. Związałam je kilkoma mocnymi sznurami i zaniosłam na górę, do stojących sań Nory. Leżały tam też inne wiązki, przykryte skórą. Nasępnie powróciłam do matczynych obowiązków i nakarmiłam małe. W tym czasie, Soul i Mer przygotowali mi moją kominiarkę i szalik, oraz bluzę i buty. Włożyli je do jednej z toreb, potem umieścili tam również mnóstwo skór. Gdy maluchy zasnęły, bo miały już pełny bbrzuszki, wyszłam po cichu i ujrzałam ich, jak zszywają kilka danielich i jelenich skór. Zaraz wzięłam się do pomagania im i kilkanaście minut, grube zawiniątko umieściliśmy w torbie z ubraniami i skórami. Szczeniaki akurat się obudziły i ruszyliśmy na rodzinny spacer nad Jezioro Lat.
<Soul, Mer?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz