czwartek, 12 lutego 2015

Od Gabrielle, przygotowania I+cd. Soul

-Dobra, przestańcie!-zaśmiałam się do małych potworków. Szczenięta były już dość duże, aby sobie bez mnie poradzić przez tydzień. Sporządziłam sobie listę rzeczy. Aktualnie wygląda tak:
1. Jedzenie
2. Skóry do spania
3. Pale na namiot.
4. Duża płachta skóry
5. Bukłaki z wodą
6. Cosie do pisania
7. Chrust i krzemienie
8. Ubrania

Więc-kiedy Mer zajęła się maluchami, wzięłam dwie duże torby i dwie małe. Do jednej z nich zapakowałam trochę suchej trawy, a do drugiej węgielki i krzemienie zawinięte w skórę. Dwie mniejsze były już zapełnione. Wyszłam na dwór i ze stojaka na drewno wzięłam kilka porządnych drew. Kilka jeszcze sobie dokupię. Związałam je kilkoma mocnymi sznurami i zaniosłam na górę, do stojących sań Nory. Leżały tam też inne wiązki, przykryte skórą. Nasępnie powróciłam do matczynych obowiązków i nakarmiłam małe. W tym czasie, Soul i Mer przygotowali mi moją kominiarkę i szalik, oraz bluzę i buty. Włożyli je do jednej z toreb, potem umieścili tam również mnóstwo skór. Gdy maluchy zasnęły, bo miały już pełny bbrzuszki, wyszłam po cichu i ujrzałam ich, jak zszywają kilka danielich i jelenich skór. Zaraz wzięłam się do pomagania im i kilkanaście minut, grube zawiniątko umieściliśmy w torbie z ubraniami i skórami. Szczeniaki akurat się obudziły i ruszyliśmy na rodzinny spacer nad Jezioro Lat.
<Soul, Mer?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz