sobota, 14 lutego 2015

Od Gabrielle, cd. Soul

Kiedy wyszliśmy, dorośli wytarzali się porządnie w trawie, aby trochę wysuszyć sierść. Maluchy położyły się na trawie i podnosiły łapy do góry, a potem chwytały na język kropelki wody. Szczeniaki wbiegały do wody, wychodziły, wspinały się na skały, odbijały się od nich i z wielkim pluskiem znów moczyły futra. Bardzo urosły. Po chwili Kiere przyszła się przytulić, bo Mile chlusnęła jej wodę i piaskiem w oczy. Silver po jakimś czasie zaczął przyglądać się rybkom, które raźno pływały przy wodospadzie. Braven, Mile i Roki nadal się raźno chlapali i bawili się piaskiem. Kierusia nadal się do nas tuliła, mimo, że już dawno wszelkie ziarna wypłynęły z łzami. Najpierw wtuliła się we mnie, potem wcisnęła w Soul'a, a potem zaczęła patrzeć na gąsienicę, pełznącą do drzewie. Nagle przybiegła Mile.
-Tatuś, tatuś, mamusiu, Mer!-krzyczała. Spojrzeliśmy po sobie.
<Soul?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz