Był już wieczór, wszyscy byli nad Jeziorem Dwóch Serc, a ja jedyna
siedziałam w jaskini. Nie rozumiem trochę tego... Przecież... po tym
wszystkim co się wydarzyło między mną a Yato... Myślałam, że mnie
zaprosi... No cóż, postanowiłam, że pójdę i tak czy siak nad jezioro.
[...] Doszłam już na miejsce, wszędzie widziałam zakochane pary, a ja
jedyna byłam tu sama. Trochę się zasmuciłam, kiedy nagle spadł mi kamień
z serca.
-Hej, dlaczego jesteś tu sama? - Usłyszałam głos Yato.
- Yato! - Ucieszona rzuciłam mu się na szyję.
- Oj spokojnie, chodź - Powiedział basior, po czym wziął mnie za łapę i
poszliśmy usiąść przy brzegu tak jak reszta. Byłam w niebo wzięta.
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Kiedy księżyc był już w pełni,
zaczęliśmy wyć miłosną pieśń. Wszyscy razem. Po chwili przestałam razem
z Yato.
-Kocham Cię.- Powiedziałam do basiora i go pocałowałam.
<Yato?>
Przecież to ode mnie! Od Temple!!!
OdpowiedzUsuń