Wstałem z ziemi i otrzepałem się z ziemi. Uśmiechnąłem się do wadery.
Nagle poczułem znajomy zapach, który nie kojarzył mi się wcale z czymś
dobrym. Yuuki chyba też to poczuła.
- To jest... Niedźwiedź. – stwierdziłem.
Natychmiast wskoczyliśmy do krzaków i wyjrzeliśmy z nich ostrożnie. Był dosyć daleko, ale dokładnie go widzieliśmy.
- Zagraża wilkom. – powiedziała Yuuki.
- Musimy go jakoś wygnać starając się nie zostać rannymi. – powiedziałem.
Nagle zwierzę popatrzyło w naszą stronę, więc my od razu położyliśmy się
na ziemi. Słyszałem tylko oddech niedźwiedzia i szybkie bicie swojego
serca. Szeroko otworzyłem oczy, kiedy zaczął do nas podchodzić.
Wiedzieliśmy, że nas albo zauważył, albo wyczuł. Byliśmy wystarczająco
cicho.
Po chwili stanął tuż przed nami. Wstawił cały pysk do krzaków, a wtedy
wykorzystałem okazję na spłoszenie go i ugryzłem jego nos. Było to
oczywiste, że trafiłem w czułe miejsce. Ten jednak zamiast uciec uderzył
we mnie wielką łapą tak mocno, że puszczając go poturlałem się po
ziemi. Wtedy Yuuki wyskoczyła z krzaków i wskoczyła mu na kark. Wbiła w
niego kły, a ten zaczął szarpać się na boki. Był od nas wiele większy.
Po chwili, mimo siły, wadera także została strącona.
Niedźwiedź zaczął do niej powoli podchodzić, ale ja szybko podbiegłem
tam i chwyciłem go zębami za tylną łapę. Zwierzę ryknęło i popatrzyło na
mnie. Yuuki miała czas by się podnieść. Puściłem go, unikając wielkich
kłów. Ugryzłem go w dolną szczękę, po czym szarpnąłem tak, że ten zawył
wręcz z bólu. Potem Yuuki pomogła mi w walce z nim.
Po jakimś czasie uciekł, a my pozostaliśmy poturbowani, ale poza tym cali.
- Wszystko w porządku? – zapytałem.
Wadera skinęła głową. Nagle zobaczyła, że kuleję na przednią, prawą łapę.
- Chyba jest złamana – powiedziałem – przeżyję.
<Yuuki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz